Po co informować?

Odsłony: 1405

{jcomments on}Po co informować?

Takie pytanie pewnie zadała sobie Spółka „Wodociągi’ z Głuchołaz, ale ponieważ było zbyt skomplikowane, nie znalazła na nie odpowiedzi. Za główną strategię postępowania z potencjalnymi klientami przyjęła zatem zasadę nieinformowania nikogo o niczym i konsekwentnie się jej trzyma. Dokumenty sporządza w jednym egzemplarzu, podstaw prawnych nie podaje, danych w aneksie umowy nie zamieszcza, opłatę adiacencką przemilcza, a o należnym podatku od dofinansowania nic nie wie. Przykłady takie można mnożyć i wszystko oczywiście w majestacie prawa i przy pełnym poparciu władz gminy oraz radnych. Wyżej wymienieni są zadowoleni, o nic nie pytają i jakoś się to kręci.

Tymczasem co rusz człowiek dowiaduje się o zaskakujących faktach. Oto spora grupa mieszkańców kanalizowanych wsi staje przed faktem, że przez ich posesje biegnie sieć wodociągowa i kanalizacyjna i wiąże się to z różnymi konsekwencjami, o których nikt ich nie poinformował. Przede wszystkim zaś potrzebne jest tu uregulowanie prawne tej sprawy, indywidualne z każdym właścicielem takiej posesji. Ba! Takie rozwiązania należało uzgodnić już na wstępnym etapie planowania! Spółka „Wodociągi” ma oczywiście odpowiedź, że mieszkańcy podpisali zgodę. Po pierwsze: podpisali 5 lat temu papier, który im podsunięto w jednym egzemplarzu, po drugie: podpisali zgodę, ale nie określili swoich warunków, nie napisali, że oddają tę część swojej działki pod budowę infrastruktury za darmo. Mogą się zatem zgodzić, ale za odszkodowaniem, np. 100 tys. zł. I co teraz zrobią „Wodociągi”? Czy nie należało najpierw tej sprawy porządnie załatwić? Teraz wystarczy, że mieszkańcy nie wpuszczą pracowników na swój teren i cały plan diabli wzięli.