Jaki dokument autorka miała na myśli?

Odsłony: 6868

{jcomments on}Jaki dokument autorka miała na myśli?

Na oficjalnej stronie Urzędu Miejskiego w Głuchołazach pojawiło się już ogłoszenie o nowym konkursie na dyrektorów głuchołaskich podstawówek. Przypomnijmy, że wcześniejszy nie został rozstrzygnięty z powodów formalnych. A konkretnie: „Chodziło o dokument, że Dyrektor posługuje się dokumentem, że jest to dokument mówiący o uzupełnieniu wiadomości z zakresu zarządzania oświatą, a nie dokument przedstawiający kwalifikacje. Chcę od razu uspokoić Państwa, że wczoraj jeszcze odbyła się rozmowa w kuratorium z osobami, które były wyznaczone przez kuratorium więc Dyrektor Wołochowski na dzień dzisiejszy posiada dobry dokument. Ten dokument uprawnia go do tego, że może być dyrektorem i na to są dwa rozporządzenia, które wczoraj Państwo z kuratorium podali numery”.

W taki oto sposób Naczelnik Wydziału Oświaty wytłumaczyła radnym zebranym na marcowej sesji, dlaczego żaden z dwóch poprzednich konkursów nie wyłonił dyrektorów miejskich szkół. Wypowiedź ta została odnotowana w protokole z sesji. Trzeba przyznać, że jest to na pewno jeden z ciekawszych wywodów argumentacyjnych, który potwierdza tezę, że naczelnik oświaty ma odpowiedni dokument, by zajmować swoje stanowisko, ale ma też predyspozycje do tego, by wystąpić w konkursie krasomówczym, a może nawet zakwalifikować się do jego ogólnopolskiego finału..

A wracając do tematu konkursu na dyrektora, muszę stwierdzić, że nie wiadomo do końca, jakiego dokumentu nie przedstawił obecny dyrektor SP nr 2, ale miejmy nadzieję, że nadal posiada ten dokument i jest to dokument na tyle dobry, że gdyby znów zdarzyła się sytuacja, że w kuratorium ludzie wyznaczeni przez kuratorium będą chcieli ujrzeć wspomniany dokument, okaże się on tym dokumentem, którego wcześniej nie przedstawił, ale posiadał  ubiegający się o stanowisko i że numery podane przez osoby z kuratorium będą pasowały do tego dokumentu, bo co by to było, gdyby się okazało, że dyrektor był przez tyle lat dyrektorem, a nie miał stosownego dokumentu.

I tym optymistycznym akcentem kończę moją wypowiedź, życząc jednocześnie wszystkim ubiegającym się o dyrektorskie stołki, by nie zapomnieli tym razem zabrać ze sobą stosownych, oczywiście, dokumentów.