Koniec kanalizacyjnych igraszek

Odsłony: 1187

{jcomments on}Koniec kanalizacyjnych igraszek


O problemach można i trzeba dyskutować – takiego zdania są mieszkańcy Gierałcic, którzy spotkali się po raz kolejny, by wspólnie dyskutować o kanalizacji w ich miejscowości. Organizatorem zebrania był oczywiście sołtys wsi, który od początku zaangażował się w sprawę, walczył o nią na sesji Rady Miejskiej,  w radiu i podczas ostatnich negocjacji z przedstawicielami „Wodociągów” i gminy. Spotkanie zaszczycił także swą obecnością p. K. Bortniczuk (szkoda, że radny z miasta musi walczyć o sprawy wsi, bo radnych wiejskich stać jedynie  na spuszczenie głowy na sesji).

Zebrani zapoznali się z efektami debat prowadzonych w ostatnich dwóch tygodniach, a zainicjowanych przez posła R. Millera. Z żalem trzeba stwierdzić, że efekty tych negocjacji są znikome. To, co optymistycznie zaczęło się w Nysie, na gruncie głuchołaskim od razu takim być przestało. Ani spółka, ani władze gminy, które rozpostarły nad „Wodociągami” parasol ochronny, nie wykazały dobrej woli, by rozwiązać zaistniały problem. Mieszkańcy Gierałcic są oburzeni takim postępowaniem. Nadal nie wiedzą, jakie jest stanowisko spółki w kwestii definicji przyłącza ani na jakiej podstawie prawnej się opiera.

Niezadawalający jest sposób załatwiania problemu. Sprawa ciągnie się miesiącami, odpowiedzi na składane pisma są nierzeczowe, a argument, że UOKiK zajął się tym problemem, nie przekonuje mieszkańców  i nie zwalnia z obowiązku władz naszej gminy, by w ramach swoich możliwości i kompetencji wyjaśniła powstałe rozbieżności. Chyba nadszedł czas, by powiedzieć, że miarka się przebrała. Przez ostatnie miesiące strona społeczna uczyniła bardzo wiele, by dowieść własnych racji: uzyskała informacje z NFOŚiGW, Ministerstwa Infrastruktury, zapoznała się z dokumentacją prawną, przeprowadziła wywiady z zarządami sąsiednich spółek wodociągowych, i nie po to zgromadziła dokumenty na potwierdzenie swoich argumentów, żeby w pokorze wysłuchiwać tekstów na poziomie pięcioletniego dziecka „nie, bo nie”, „nie odpowiem na pytanie”, „realizujemy, jak realizujemy”. Chowanie się po kątach nic nie pomoże, nie ma zgody na to, by odciągać załatwienie sprawy w nieskończoność, jak zaplanowała sobie nasza gminna spółka i wybrane przez nas władze. Perspektywa, że sprawę rozstrzygnie prawomocna decyzja UOKiK, w sytuacji gdy spółka już deklaruje odwoływanie się do wszystkich możliwych instancji, jest dobra dla pracowników, którzy wybierają się na emeryturę i urzędników samorządowych, którzy podejrzewają, że przegrają wybory.

Sprawę kanalizacji wsi mieszkańcy chcą załatwić w rozsądnym terminie. I temu będzie służyło m.in. zebranie z udziałem burmistrza, przewodniczącego rady miejskiej, zarządu spółki wraz z radczynią prawną i przedstawicielem rady nadzorczej. Zbiorowa petycja w tej sprawie została podpisana, a dokument już niedługo trafi na biurko w Urzędzie Miejskim w Głuchołazach. Stronę społeczną reprezentować będą mieszkańcy miejscowości, które nie zgadzają się ze stanowiskiem spółki. Swoją pomoc zadeklarował też obecny na spotkaniu radny.

Mieszkańcy Gierałcic wierzą, że na planowanym zebraniu będzie czas i miejsce na konstruktywną, rzeczową rozmowę, która  zakończy wreszcie spór, bo tak naprawdę w praworządnej gminie nigdy nie powinno do niego dojść.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

  • Brak komentarzy