Korekta cen wody

Odsłony: 1340

{jcomments on}Korekta cen wody

Oto okazało się, że mając takich spostrzegawczych czytelników, człowiek może wiele się nauczyć. Brawo, Panie Kolo! Rzeczywiście zestawiliśmy ze sobą ceny brutto i netto za wodę. Zdarza się, ale dobrze, że zostało to szybko wychwycone. Takich czytelników nam trzeba: dociekliwych i reagujących. W ogóle jesteśmy zdania, że człowiek powinien otaczać się ludźmi mądrzejszymi od siebie, bo wtedy ma szanse na odniesienie sukcesu. Wszyscy wielcy tak postępowali i chcielibyśmy, żeby w naszej gminie było podobnie, bo po prostu na tym skorzystamy. Mądrzy czytelnicy to skarb autorów i dla takich warto pisać.

Oczywiście śpieszymy ze sprostowaniem:

Woda dostarczana przez głuchołaskie „Wodociągi” kosztuje obecnie 6,74 zł, a w „Akwie” od 1 lipca - 3,45 zł. Dlaczego jest taka droga w Głuchołazach, nie wiemy, ale ponieważ tak dużo kosztuje, gmina dopłaca do niej 1,35 zł, czyli mieszkaniec płaci 5,39 zł.

Ze ściekami jest odwrotnie: w Nysie będą kosztować 4,65 zł, a w Głuchołazach 4,31 zł. Po zsumowaniu otrzymujemy: w „Wodociągach” 1 metr sześcienny wody + ścieki - 11,05 zł (oczywiście bez dopłaty), a w „Akwie” 8,10 zł. Po uwzględnieniu dopłaty mamy zaś: w Nysie - 8,10 zł, a w Głuchołazach - 9,70 zł.

 

Naturalnie trzeba by się zastanowić, kto płaci w Głuchołazach tę dopłatę w wysokości 1,35 zł, bo stwierdzenie, że gmina, jest mało precyzyjne. Ale to zostawiam dla dociekliwych.

Niemniej jednak należałoby rozważyć, czemu woda w Głuchołazach jest tak droga i czemu w Nysie jest nadal taniej, choć zakończono tam inwestycję wodno-kanalizacyjną. Bezsporne jest zaś to, że mieszkańcy podłączający się do sieci kanalizacyjnej w gminie Nysa płacili tylko za przyłącza, czyli odcinek od budynku do pierwszej studzienki, a w Głuchołazach płacą za odcinek do granicy posesji.

Wierzymy w potencjał intelektualny naszych czytelników, czego dowodem jest interwencja Pana Kola, i zachęcamy do wyjaśnienia sformułowanych problemów. Potrzebni są mądrzy ludzie, którzy wyprostują nie tylko błędy pismaków, ale i ludzi sprawujących urzędy. Już sam fakt, że ktoś czyta ze zrozumieniem i sięga do źródeł, żeby to sprawdzić, jest godzien pochwały. Takich trzeba nam radnych i urzędników. Człowiek mógłby wtedy bezgranicznie im ufać i stosować się do ich postanowień, a nie czytać po nocach ustawy, żeby sprawdzić, czy człowieka nie chcą, kolokwialnie mówiąc, wykiwać.

Jeszcze raz brawo, czytelnicy!