Co z głuchołaskim liceum?

Odsłony: 1145

{jcomments on}Co z głuchołaskim liceum?

Wiele mówi się ostatnio o problemach głuchołaskiego liceum, szczególnie po tym, jak okazało się, że tylko 15 absolwentów gimnazjów zdecydowało się kontynuować w nim naukę. Kryzys LO jest szeroko omawiany w mediach, na sesji Rady Miejskiej w Głuchołazach, na posiedzeniach komisji oświatowej. Niestety, mijają miesiące, a może i lata, a nikt nie formułuje koncepcji, która pozwoliłaby rozwiązać problem. Właściwie to plany powinny pojawić się dawno temu, nie od dziś przecież wiadomo, że po pierwsze mamy niż demograficzny, a po drugie szkoły średnie w sąsiednich miastach prześcigają się w pomysłach, które mają na celu pozyskanie jak największej ilości uczniów. Widzimy to choćby w nyskim Carolinum (otwarcie gimnazjum) czy prudnickim II LO (stworzenie klasy mundurowej).

U nas sprawa kończy się na ubolewaniu nad skutkami złego naboru i zapewnieniach, że będzie się promować nasz ogólniak, ale do końca i tak nie wiadomo, kto to ma robić czy może sam się wypromuje. Jak można przypuszczać, niewiele z tego gadania wychodzi, a przecież rozwiązań jest kilka i trzeba jedynie, by mądre głowy w naszej gminie wybrały to najlepsze dla uczniów, dla gminy i dla szkoły jednocześnie.

Wariant I: nie robimy nic i szkoła funkcjonuje jak dotychczas.

 Gmina ponosi ciężar utrzymania placówki, nie bacząc na ilość uczniów ani koszty. LO ma szanse przetrwać kilka lat, może więcej, jeżeli nie dojdzie do sytuacji, że nabór będzie zerowy i szkoła zlikwiduje się sama.

Wariant II: oddajemy szkołę powiatowi.

Prowadzenie szkół średnich jest zadaniem powiatu, który ma więcej pieniędzy i doświadczenie w kierowaniu tego typu placówkami. Nie ma powodu, żeby gmina nieporadnie prowadziła liceum i dokładała do niego ze swej pustej kasy. Powiat miał kilka lat temu pomysł na przyszłość tej szkoły, zatem niech zacznie go realizować.

Wariant III: pozwalamy w liceum utworzyć gimnazjum.

Sprawa jest prosta, a sposób sprawdzony. Nyskie liceum tak właśnie pozyskuje swych uczniów. Pomysł jest na tyle dobry, że Carolinum może wybierać sobie najlepszych absolwentów podstawówek. Ale uwaga trzeba liczyć się z tym, że jeśli w Głuchołazach powstanie trzecie gimnazjum zmaleje liczba uczniów w dwóch dotychczasowych.

Wariant IV: łączymy liceum z gimnazjum.

Wariant ten pozwala wyeliminować problem braku uczniów w gimnazjach, który pojawia się po zastosowaniu wariantu III. Odgórnie podejmujemy decyzję o połączeniu jednej ze szkół z liceum, ale potrzeba tu zdecydowania, tzn. konkretnego wskazania które gimnazjum i w którym budynku  ma stworzyć zespół szkół. Przy braku stanowczości pomysł nigdy nie dojdzie do skutku, bo wiadomo, że w naszej gminie bardzo trudno jest się dogadać, jeśli chodzi o łączenie placówek. Dużo lepiej robią to banki i firmy.

Wariant V: likwidujemy LO i otwieramy szkołę stowarzyszeniową.

Dzielimy los z ośmioma wiejskimi podstawówkami, które przy poniżająco niskiej dotacji realizują swoje zadania dydaktyczne i wychowawcze. Czekamy na lepsze czasy, tj na większą liczbę uczniów, która może zapewnić nam nieco wyższe pieniądze na prowadzenie szkoły.

Więcej rozwiązań chyba nie ma. W sytuacji, w której znalazł się nasz ogólniak, niewiele można dzisiaj zrobić, a najrozsądniejszym wydaje się powrót szkoły do jej właściwego organu prowadzącego, czyli powiatu. Nawet jeśli owocem tego miałoby być połączenie obu głuchołaskich szkół średnich, nie można zakładać, że wyniknie z tego jakieś zło. Większa szkoła może więcej, bo dysponuje większymi środkami. Z tego przecież powodu jednoczą się wielkie banki i firmy. Czy sieci sklepów mogłyby pozwolić sobie na niższe ceny, gdyby nie były potężnymi sieciami? A Uniwersytet Opolski? Czy jego powstanie nie wiąże się z połączeniem dwóch wyższych uczelni? Przykłady z pewnością można mnożyć.

Nie widzę możliwości przetrwania szkoły w obecnym kształcie. Może dałoby się zapobiec złej sytuacji szkoły wiele lat temu, ale potrzebne byłyby wtedy radykalne zmiany. Należało pomyśleć na przykład o specjalnych profilach ( inspirowanych potrzebami rynku i zamiłowaniami młodzieży: fotografia, teatr, pokazy mody, sport, turystyka, języki obce, muzyka, informatyka), które przyciągnęły uczniów nie tylko z gminy, ale nawet z kraju. Do tego oczywiście potrzebna byłaby też kadra, współpraca z instytucjami itd. W szkole przydałby się po prostu menadżer, który pomógłby jej funkcjonować  na rynku oświatowym.

Póki co, rozwiązanie takie pozostaje w sferze marzeń, a my musimy zadowolić się tym, co w naszych Głuchołazach jest realne.