Przegrali ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Głuchołazach

Odsłony: 1610

{jcomments on}Przegrali ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Głuchołazach

W tym przypadku nazwiemy rzecz po imieniu: nasze władze, w tym radni przegrali w Sądzie Administracyjnym w Opolu z głuchołaską spółdzielnią mieszkaniową. O sprawie skargi pisaliśmy już wcześniej, ale przypomnijmy:

 Międzyzakładowa Spółdzielnia Mieszkaniowa w Głuchołazach złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu  na dwie uchwały Rady Miejskiej w Głuchołazach: w sprawie określenia szczegółowego sposobu i zakresu świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów oraz w sprawie określenia rodzajów dodatkowych usług świadczonych przez gminę w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania odpadów oraz wysokości cen za te usługi.

Rada Miejska, niewiele pewnie nad nią myśląc, uznała skargę za nieuzasadnioną i wystąpiła do sądu o jej oddalenie, a także obciążenie skarżących kosztami postępowania w sprawie.

W uzasadnieniu napisała: „Wbrew stanowisku Spółdzielni Mieszkaniowej w Głuchołazach, organ administracji twierdzi również , iż zapisy ustawy o utrzymaniu czystości (…) pozwalają na limitowanie przez gminę ilości odpadów, którą przedsiębiorca będzie odbierał od właścicieli nieruchomości w ramach opłat uiszczanych przez nich na rzecz gminy oraz dopuszczają możliwość wprowadzenia tzw. dodatkowej opłaty za odbiór odpadów wytwarzanych ponad limit”.

Tymczasem w uzasadnieniu wyroku sądu czytamy: Zaskarżona uchwała podjęta została na podstawie ust. 4 art. 6r ustawy i dotyczy odbioru odpadów (w ilości przekraczającej minimalną pojemność pojemnika), a zatem odnosi się nie do "dodatkowej usługi" w rozumieniu tego przepisu, lecz do obowiązkowego zadania gminy, w postaci usługi obligatoryjnej, tj. odbioru odpadów komunalnych. Dodatkowa usługowa to zaoferowanie przez gminę na swoim terenie możliwości skorzystania z niej, a więc właściciele nieruchomości nie mają obowiązku, ale możliwość z niej skorzystać, np. mycia pojemników. Dodatkowa usługa z art. 6r ust. 4 ustawy to nie przyzwolenie dla gminy, aby mogła ona ograniczać zakres świadczonych przez siebie usług obligatoryjnych – odbioru odpadów komunalnych. Kwestie ilości odpadów komunalnych odbieranych od właścicieli nieruchomości, wielkości pojemników oraz wysokości opłat, nie mogą stanowić elementów uchwały, o której mowa w art. 6r ust. 4 ustawy (...)

Zaskarżona natomiast uchwała w swojej treści nie pozostaje zgodna ze wskazanym przepisem, na podstawie którego została podjęta, a zatem doszło do istotnego naruszenia prawa prowadzącego do konieczności wyeliminowania uchwały z obrotu prawnego w całości. Skoro postanowienia zaskarżonej uchwały stanowią przekroczenie upoważnienia ustawowego, tym samym naruszają interes prawny skarżącej, stąd skargę należało uznać za zasadną”.

I dalej: „Rada Miejska w Głuchołazach, podejmując zaskarżoną uchwałę wykroczyła poza granice określone ustawowym upoważnieniem, tj. art. 6r ust. 4 ustawy, co stanowi istotne naruszenie prawa”.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale odwoływanie się od niego mija się z celem i raczej służyłoby tylko sileniu się na pokazywanie swojej urażonej dumy i przegranie kolejnych gminnych pieniędzy. Trzeba po prostu przyjąć do wiadomości, że zbyt lekko traktowane jest w gminie prawo, a osobom piastującym urzędy wydaje się, że z racji pełnionych funkcji sami już je stanowią.

 Niestety, życie pokazuje, że istnieje potrzeba i konieczność, by stale zaglądać do przepisów prawa, a wtedy mniej będzie sytuacji, gdy będziemy je łamać. Uwagę tę szczególnie powinni wziąć sobie do serca radni, którzy przegłosowują uchwały, choć często odnosimy wrażenie, że mało poświęcili czasu, by zgłębić ich treść, a tym bardziej poprawność pod względem prawnym. Mieliśmy już sytuację z pieniędzmi na uczniów niepełnosprawnych, które dziwnym trafem nie trafiały do tych dzieci, długo ciągnie się sprawa z zawyżaniem kosztów za podłączenie budynków do sieci kanalizacyjnej. W tych sprawach prawo jest jasne dla każdego, kto zechce je poznać. Przykłady z naszej gminy pokazują jednak, że  nasi radni bardziej ufają, czasem niedorzecznym, opiniom ludzi na stanowiskach niż logicznym wykładniom prawnym. I nic nie pomaga w takich przypadkach choćby najbardziej racjonalne tłumaczenie. Wzmaga to jeszcze zaciętość wspomnianych osób w forsowaniu swojej racji, bo po prostu nie mają odwagi, by przyznać się do błędu.

Rada jest jedna: Skoro brakuje odwagi, trzeba dziesięć razy się zastanowić, zanim się coś powie, dwadzieścia razy – zanim się napisze, a sto razy – zanim się podpisze. I takiej refleksji życzymy wszystkim, którzy do tej pory lekko i przyjemnie traktowali swój wybór do pracy w samorządzie gminnym.