„Wodociągi” w roli dobroczyńcy

Odsłony: 1142

{jcomments on}„Wodociągi” w roli dobroczyńcy"

Spółka „Wodociągi” wynajduje coraz to nowe powody, które mogłyby usankcjonować jej monopolistyczne działania na naszym rynku. Słyszeliśmy już teorię, że firma nie stosuje się do ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, bo ta została napisana dla właścicieli nowych budynków, a starych zaś poniemieckich domów, ze względu na duże oddalenie od drogi, owe przepisy nie dotyczą. Teraz kolejne rewelacyjne opinie można przeczytać na stronie internetowej „Nowej Trybuny Opolskiej”. W wywiadzie dla NTO prezes „Wodociągów” powiedział:

„Idziemy do ludzi z ogromną pomocą. Załatwiliśmy dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, dzięki któremu faktycznie płacą tylko 45 procent kosztów budowy przyłącza. Tymczasem część mieszkańców chciałaby zupełnie nic nie płacić, bo w większości przypadków pierwsza studzienka na ich posesji znajduje się w miejscu, gdzie wcześniej było szambo. A przecież do tego miejsca jest już wybudowana instalacja. To by było złamanie podstawowej zasady równości obywateli wobec prawa”.Z wypowiedzi wynikałoby, że spółka zajmuje się jakąś filantropijną działalnością. Załatwiła dofinansowanie, 45 % z NFOŚiGW (choć mogła 85 %), a w zamian za to obciążyła mieszkańców kosztami wykonania odcinków kanalizacyjnych do granic posesji, włącznie ze studzienkami i przepompowniami. Rachunek jest bardzo prosty. W myśl ustawy właściciel posesji powinien zapłacić tylko za przyłącze, czyli od domu do pierwszej studzienki. Mogą to być trzy metry przewodu, pięć, w porywach dziesięć. Spółka jednak chce pieniędzy za odcinek trzydziestometrowy, pięćdziesięciometrowy, stumetrowy. Do tego dokłada jeszcze kilka studzienek (ponad 700 zł jedna), przepompownie za 8 albo 12 tys. zł. Słowem – prawdziwedobrodziejstwo: zamiast 500 zł – 5 tys., 10 tys.! Wprawdzie burmistrz obniżył opłaty do 3 tys. maksymalnie, ale przecież

to i tak jest kilkakrotnie więcej niż wynosi faktyczna kwoty do zapłaty. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku ta sama inwestycja była prowadzona w gminie Nysa i ludzie zapłacili 300 – 500 zł.

Opowiadanie jakichś bajek, że ludzie nic nie zapłacą, bo do studzienki mają już zrobione, nie ma tu nic do rzeczy, a świadczy jedynie o braku rzeczowych argumentów. Nawet jeśli ludzie mają te odcinki wybudowane, a w większości nie mają (pomijając fakt, że niektórzy mieszkańcy do dziś nie otrzymali mapek i nowych aneksów i nawet nie wiedzą, gdzie te studzienki zaprojektowano), przecież nie wykonała tego spółka „Wodociągi”. Jeśli ktoś sobie ów odcinek zrobił, to za własne pieniądze.

Teoria prezesa „Wodociągów” o łamaniu podstawowej zasady równości obywateli wobec prawa to objaw prawdziwej hipokryzji! Łamanie tej zasady nastąpiło w momencie, gdy spółka przerzuciła na mieszkańców koszty wykonania prac, które były jej obowiązkiem. W dodatku nadal zamierza pobierać od ludzi te niesłusznie naliczone pieniądze i jeszcze procesować się o to maksymalnie długo. Wszyscy doskonale wiemy, że w tym procesowaniu chodzi jedynie o maksymalne odwleczenie terminu, kiedy trzeba będzie ludziom oddać pieniądze za odcinki od studzienki do granicy posesji i zapłacić  ewentualną karę (wiadomo z czyich pieniędzy).

„Wodociągi” wiedzą, że robią źle, tzn. niezgodnie z ustawą, ale ponieważ są spółką gminną, czują nad sobą parasol burmistrza i dalej brną w ślepą uliczkę. Żadna prywatna firma, tak postępując, nie utrzymałaby się na rynku! Każdą prywatną firmę, tak postępującą, władze gminy dawno by przegnały i odsunęły od inwestycji. Jeden głos oburzonego mieszkańca wystarczyłby, żeby samorządowcy się tym zajęli. Niestety, skoro przydarzyło się to gminnej spółce, od razu otwierają się kolejne spadochrony: poręczenia burmistrza, pełne poparcia wypowiedzi niektórych radnych, absurdalne argumenty rodem z Krainy Mchu i Paproci. Czemu lub komu to służy? Ani ludziom, którzy muszą niesłusznie płacić, ani władzom gminy, które tak postępując, może dotrwają do wyborów, a potem się im podziękuje, ani gminie, która  resztki pieniędzy przetrwoni na kary.

Wiceburmistrz na jednym z zebrań wiejskich powiedział, że konia nie zmienia się podczas biegu. Ta szkapa daleko nie zajedzie.

Opamiętania więc życzymy wszystkim tym, którzy na nią postawili.

Zachęcamy do przeczytania artykułu o kanalizacji w NTO