Nadzwyczajna rozrzutność gminy

Odsłony: 1437

{jcomments on}Nadzwyczajna  rozrzutność gminy

Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Głuchołazach, która zebrała się dzisiaj w celu omówienia tylko jednej sprawy, tj. zasadności odwołania się od wyroku sądu administracyjnego w sprawie skargi głuchołaskiej spółdzielni mieszkaniowej, wcale nie służy oszczędności w naszej gminie. Ostro skrytykował tę rozrzutność radny K. Bortniczuk:

„Chciałbym ogólnie przedstawić swój pogląd na to, co dzisiaj ma miejsce. Dzisiaj pan burmistrz zwołał sesję, której wyłącznym tematem jest złożenie kasacji do Naczelnego Sądu Administracyjnego od wyroku Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego, który to wyrok jest korzystny dla naszych mieszkańców.

Mówicie niejednokrotnie o tym, że wprowadzenie limitów jest niezgodne z duchem ustawy; ustawa jest po to, żeby niezależnie od tego, ile śmieci się wyprodukuje, płacić za nie określoną kwotę podatku. Nie macie żadnych motywacji do tego, żeby produkować dzikie wysypiska. Wprowadzenie limitów taką sytuację daje i jednocześnie podważa, czy gwałci nawet, sens ustawy (...).

Dzisiaj wychodzi na to, po tym, co powiedział pan wiceburmistrz, że gmina Głuchołazy będzie Winkelriedem i za pieniądze naszych nie najbogatszych przecież mieszkańców będziemy walczyć o to, żebyśmy mieli jasną sytuację prawną w państwie polskim. To nie jest nasze zadanie, nie do tego mieszkańcy nas powoływali (...).

Nasze dzisiejsze posiedzenie zwołane tylko w tym temacie kosztuje ponad 5 tys. zł (...), więc nie 150 zł [koszty złożenia odwołania od wyroku]. Do tego dochodzą koszty korespondencji, do tego dochodzą koszty delegacji pracowników, którzy pojadą przed ten Naczelny Sąd Administracyjny. A do czego to ma wszystko zmierzać? Ma to zmierzać do tego, żebyśmy wrócili do systemu, który jest niekorzystny dla mieszkańca. Za pieniądze mieszkańca mamy walczyć o to, żeby powrócić do systemu niekorzystnego dla mieszkańca. Dlatego gorąco apeluję (...) żebyśmy zagłosowali dzisiaj przeciwko uchwale, żeby tej kasacji nie składać. Nie my jesteśmy od tego, żeby rozjaśniać system prawny w Polsce. Od tego są sądy, od tego są inne instytucje, a nie obywatel Głuchołaz, który z własnej kieszeni ma wydawać na to pieniądze, żebyśmy się bawili w gierki prawne”.

Z przykrością trzeba stwierdzić, że wygłoszone uwagi, słuszne i przemyślane, nie znalazły łaskawego ucha naszych radnych. W przeprowadzonym głosowaniu tylko dwie osoby ( w tym sam prelegent) były przeciwne uchwale, a jedna wstrzymała się. W szkole powiedziałoby się, że jest to rzucanie grochem o ścianę, w przypadku naszych radnych jest to rzucanie tysiącami złotych o ścianę albo po prostu rzucanie pieniędzy w błoto. Dopóki jednak operuje się funduszami mieszkańców gminy, przebiega to beztrosko i bezkarnie.

Współczujemy, oczywiście sobie, że powierzyliśmy władzę ludziom, którzy nie szanują naszych pieniędzy i w dodatku nimi opłacają działania przeciwko nam wymierzone.