O duchu ustawy śmieciowej i nie tylko

Odsłony: 1097

{jcomments on}O duchu ustawy śmieciowej i nie tylko

Nadzwyczajna sesja była dla niektórych radnych okazją do wyrażenia swej opinii na temat ustawy śmieciowej. Z możliwości tej skorzystał radny A. Gębala, choć trudno raczej powiedzieć, żeby wniósł coś nowego do sprawy. Swoje krótkie wystąpienie rozpoczął od stwierdzenia „Ja nie wiem, jaki jest duch ustawy śmieciowej”. Prawdopodobnie radny mało wnikliwie przejrzał ustawę, koncentrując się jedynie na interesujących go fragmentach i dlatego ów duch umknął jego uwadze.

Tymczasem dwa pierwsze rozdziały ustawy dobitnie o tym mówią. Wystarczy przytoczyć fragment: „Gminy zapewniają czystość i porządek na swoim terenie i tworzą warunki niezbędne do ich utrzymania” (Rozdział 2. art.3 punkt 2). Oto i cały duch ustawy! Samorządy mają stworzyć warunki, które sprzyjają utrzymaniu czystości, a zatem tak zorganizować gospodarkę odpadami, aby w stu procentach zaspakajała potrzeby gminy w tej dziedzinie. Teraz wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy limitowanie śmieci temu służy. Oczywiście nie, bo prowadzi do sytuacji, że mieszkańcy, celem uniknięcia dodatkowych opłat, będą pozbywać się odpadów poza systemem zaproponowanym przez gminę. Chyba wiadomo, że chodzi o dzikie wysypiska, podrzucanie śmieci itp. Nie można zatem powiedzieć, że limitowanie przyczyni się do podniesienia poziomu czystości gminy, ale wręcz do jego obniżenia, a zatem wypacza ideę ustawy.

Nie możemy się również zgodzić z opinią radnego wyrażoną w dalszej części wypowiedzi, która zacytujemy już do końca:

„Wszyscy wielokrotnie zgadzaliśmy się, że jest to, no nie do końca dobry dokument, ale w §6r. punkt 3., pomijając wszystkie inne, rada gminy określi (...) w szczególności ilość odpadów odbieranych od właściciela nieruchomości. Wiec naprawdę nie rozumiem, na jakiej podstawie sąd wojewódzki określił, że nie mamy prawa do czegoś takiego. Moim zdaniem o to prawo zawarte w ustawie warto walczyć, niezależnie od tego, czy będziemy z tego prawa korzystać, czy nie”.

Radny Gębala powołał się tu na zapis: Rada gminy określi, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, szczegółowy sposób i zakres świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów, w zamian za uiszczoną przez właściciela nieruchomości opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi, w szczególności ilość odpadów komunalnych odbieranych od właściciela nieruchomości, częstotliwość odbierania odpadów komunalnych od właściciela nieruchomości i sposób świadczenia usług przez punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych, który wprawdzie nakłada na gminę obowiązek określenia ilości odbieranych śmieci, ale nigdzie nie ma mowy o tym, że należy tworzyć limity, które dadzą gminie możliwość pobierania dodatkowych opłat.  Takie jest też uzasadnienie sądu administracyjnego, którego nie rozumie, jak sam się przyznaje, radny: 

„Zaskarżona uchwała podjęta została na podstawie ust. 4 art. 6r ustawy i dotyczy odbioru odpadów (w ilości przekraczającej minimalną pojemność pojemnika), a zatem odnosi się nie do "dodatkowej usługi" w rozumieniu tego przepisu, lecz do obowiązkowego zadania gminy, w postaci usługi obligatoryjnej, tj. odbioru odpadów komunalnych. Dodatkowa usługa to zaoferowanie przez gminę na swoim terenie możliwości skorzystania z niej, a więc właściciele nieruchomości nie mają obowiązku, ale możliwość z niej skorzystać, np. mycia pojemników. Dodatkowa usługa z art. 6r ust. 4 ustawy to nie przyzwolenie dla gminy, aby mogła ona ograniczać zakres świadczonych przez siebie usług obligatoryjnych – odbioru odpadów komunalnych. Kwestie ilości odpadów komunalnych odbieranych od właścicieli nieruchomości, wielkości pojemników oraz wysokości opłat, nie mogą stanowić elementów uchwały, o której mowa w art. 6r ust. 4 ustawy (...)”.

O dodatkowych opłatach, które może pobierać gmina, jest mowa w następnym , czyli czwartym punkcie artykułu 6r.:

„Rada gminy może określić, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, rodzaje dodatkowych usług świadczonych przez gminę w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów oraz wysokość cen za te usługi”.

Rada gminy określa zatem ilość odpadów komunalnych w celach czysto technicznych czy informacyjnych, chociażby po to, by wykazać je w rocznych sprawozdaniach, o których jest mowa w rozdziale 4b. „Sprawozdawczość”.

Reasumując: nie można walczyć o prawo do limitowania ilości odpadów, o którym mówi radny Gębala, bo w ustawie takiego prawa nie zapisano. Jest tylko prawo do określania ilości odbieranych śmieci, którego to prawa nikt naszym radnym nie odbiera, a sąd jedynie tłumaczy, że niezgodne z ustawą jest pobieranie za  nadwyżki odpadów opłat. Jeśli zaś chodzi o deklarację radnego, że „warto walczyć, niezależnie od tego, czy będziemy z tego prawa korzystać, czy nie”, musimy przyznać, że ocena tego pragnienia walki musi być dwojaka. Z jednej strony doceniamy dociekliwość człowieka, ale z drugiej ganimy sposób dochodzenia do tej wiedzy, ponieważ jest ona opłacana cudzymi pieniędzmi. Własne można trwonić dowolnie, ale cudze, społeczne powinny być otoczone szczególną troską. Jeżeli zatem aż tylu radnych jest zainteresowanych uzasadnieniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, dlaczego nie można limitować śmieci, powinni zrzucić się na koszty postępowania, nie wspomnę o sesji, i dociec prawdy. Pieniądze zaś naszych mieszkańców niech służą temu, o czym jest mowa w ustawie, a więc czystości i porządkowi naszej gminy.


 

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

  • Brak komentarzy