Nie wierzę w duchy! - artykuł nadesłany

Odsłony: 1477

{jcomments on}Nie wierzę w duchy! - artykuł nadesłany

Z prawdziwą przyjemnością publikujemy, oczywiście w wersji niezmienionej, artykuł nadesłany do redakcji, który jest polemiką z naszym tekstem.

 

            W artykule „O duchu ustawy śmieciowej i nie tylko”  anonimowy autor ( czyżby brak odwagi cywilnej?!) wyrywając z kontekstu jedno zdanie z mojej wypowiedzi na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej, przypisał mi nieznajomość ustawy „śmieciowej” oraz działanie wbrew interesowi mieszkańców naszej Gminy.

Wbrew tej opinii, staram się występować w interesie wszystkich albo przynajmniej większości  mieszkańców gminy co postaram się udowodnić.

            Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie jestem prawnikiem i nie przypisuję sobie w tej materii szczególnych uzdolnień. Jednakże umiem czytać i przeczytanie ze zrozumieniem (mam nadzieję) kilkunastu stron tekstu ustawy, nie sprawia mi większych trudności.

Tak więc cytowany przez autora artykułu fragment ustawy jest mi znany. Tak samo jak cytat z mojej wypowiedzi, jest on jedynie maleńkim aczkolwiek znaczącym puzzlem tworzącym całość ustawy. Ustawy, która w rewolucyjny, aczkolwiek nie do końca doskonały sposób zmienia sposób gospodarowania odpadami komunalnymi. Nareszcie wszyscy właściciele nieruchomości zostali objęci obowiązkiem płacenia  za odpady. Miedzy bajki należy bowiem włożyć opowieści o tym, że można funkcjonować w obecnym świecie i nie być producentem odpadów. Oczywiście różna jest ilość tych odpadów produkowana przez poszczególne osoby, tak różna, jak możliwości utylizacji odpadów. Można bowiem wszelkie odpady biodegradowalne kompostować, kartony i inne papiery oddawać na makulaturę ale co zrobić z odpadami popularnie zwanych „ plastikami”, kartonami po mleku i sokach, które z papierem nie mają nic wspólnego. Do pieca?

Sierść psa i kurz po sprzątaniu  można wywalić przez balkon i niech sąsiad się martwi!

Co prawda, sporo osób tak czyni, ale zdrowe i miłe dla nas wszystkich to raczej nie jest. A kto z nas jest w stanie zrobić sprawunki i uniknąć zakupu czegoś w plastikowym opakowaniu lub w „reklamówce”. Tak więc chcąc nie chcąc każdy z nas staje się podmiotem działania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi.

            W celu prawidłowego funkcjonowania tego systemu w naszej Gminie, zaistniała konieczność opracowania spójnego pakietu uchwał Rady Miejskiej. Uchwał, które przede wszystkim będą zgodne z treścią ustawy. I tak dochodzimy do sedna sprawy czyli do ustępu 3 artykułu 6r rozdziału 3a ustawy, który brzmi: „ Rada gminy określi, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, szczegółowy sposób i zakres świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i zagospodarowania tych odpadów, W ZAMIAN ZA UISZCZONĄ PRZEZ WŁAŚCICIELA NIERUCHOMOŚCI OPŁATĘ za gospodarowanie odpadami komunalnymi, W SZCZEGÓLNOŚCI ILOŚĆ ODPADÓW KOMUNALNYCH ODBIERANYCH OD WŁAŚCICIELA NIERUCHOMOŚCI, częstotliwość odbierania odpadów komunalnych od właściciela nieruchomości i sposób świadczenia usług przez punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych. 

Zgodnie z powyższym zapisem ustawowym, byliśmy zmuszeni do ustalenia ilości odpadów odbieranych od mieszkańca w zamian za uiszczoną opłatę. I w tym momencie dochodzimy do sedna sporu. Skoro zgodnie z ustawą odebrać od mieszkańca można tylko określoną ilość odpadów  za określoną opłatą to co zrobić z resztą. Nie odbierać? Wtedy wylądują w lesie albo w pojemnikach na przykład Spółdzielni. Odebrać za darmo? Przecież ktoś firmie odbierającej odpady musi zapłacić. Tym kimś jest gmina, czyli tak naprawdę wszyscy mieszkańcy. Czyli podnosimy opłatę dla wszystkich, aby nieliczni mogli śmiecić do woli? Ale przecież ustawa wymaga aby za określoną opłatą odbierać określoną ilość śmieci. Cena wyższa to i limit wyższy, ale jednak pozostaje i tak w nieskończoność.

Ustalenie dodatkowej opłaty jest rozwiązaniem najprostszym i najbardziej sprawiedliwym bowiem to osoba produkująca więcej śmieci, więcej zapłaci. Takie rozwiązanie obowiązuje w krajach, w których podobny system działa od dawna. W zamian za opłatę otrzymuje się określoną ilość worków, na poszczególne rodzaje odpadów. Jeżeli się skończą, to następne trzeba kupić.(na przykład Niemcy, Dolna Saksonia)

Jak pisałem powyżej, ustawa „śmieciowa” nie jest doskonała. Interpretacja WSA ten brak doskonałości podkreśla. Spełniając ustawowy obowiązek wynikający z art 6r ust.3 i nie ustalając wysokości opłat za „dodatkowe” odpady, zamykamy uczciwemu mieszkańcowi drogę do  legalnego się ich pozbycia. Jedynym bowiem uprawnionym podmiotem do odbioru odpadów komunalnych jest gmina  lub w jej imieniu wyłoniona w przetargu firma. Firma ta nie może pobierać opłat od mieszkańców (bo nie ustalono jej wysokości), za darmo ich nie odbierze i błędne koło się zamyka.

            Przejdźmy teraz do  tych strasznych limitów. Należy przy tym zwrócić uwagę na fakt iż system gospodarowania odpadami tworzony przez gminę dotyczy jedynie odpadów komunalnych czyli zgodnie z „Ustawą z dnia 27.04.2001 o odpadach:” odpadów powstających w gospodarstwach domowych, z wyłączeniem pojazdów wycofanych z eksploatacji,a także odpadów niezawierających odpadów niebezpiecznych pochodzących od innych wytwórców odpadów, które ze względu na swój charakter lub skład są podobne do odpadów powstających w gospodarstwach domowych.” Podkreślenia wymaga fakt, iż jedynym limitem tak naprawdę istniejącym jest  ten dotyczący odpadów tzw. „zmieszanych”. Pozostałe odpady nie są objęte żadnymi limitami gdyż ograniczenia dotyczące  chemikaliów, gruzu i sprzętu elektronicznego  wymienione w załączniku nr 1 do uchwały Nr XXVIII/301/13  Rady Miejskiej w Głuchołazach  z dnia 6 marca 2013 r. dotyczą odpadów dostarczonych do PSZOK.

            Oczywiście istnieje możliwość zniesienia ograniczeń na wszystkie rodzaje odpadów ale do czasu osiągnięcia przez znaczącą większość mieszkańców gminy odpowiedniego stopnia świadomości ekologicznej lub tylko przyzwyczajenia do segregacji odpadów, ograniczenie ilości „śmieci zmieszanych” ma uzasadnienie ponieważ niejako zmusza do rozdzielenia zanieczyszczeń. Ograniczenie ilości odpadów zmieszanych dla osób wybierających selektywną zbiórkę odpadów skutecznie ogranicza możliwość deklarowania zbiórki selektywnej a wyrzucania śmieci jak leci.

Myślę, że po kilku latach funkcjonowania selektywnej zbiórki odpadów zniesienie tego limitu będzie w zupełności możliwe ( o ile będą takie możliwości ustawowe).

W przypadku osób deklarujących brak selektywnej zbiórki, należy  limity utrzymać a nawet zmniejszać i stopniowo, podnosząc ceny za odpady nieselekcjonowane, zmusić te osoby do selekcji odpadów.

Zgodnie bowiem z obowiązującym prawem, z roku na rok ilość odpadów zmieszanych ma maleć a niespełnienie tych wymagań będzie skutkować karami nakładanymi na gminy( czyli podwyżkami dla mieszkańców)

             Wypada zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Odbiór odpadów budowlanych i niebezpiecznych takich jak na przykład  papa, azbest itp w ogóle nie jest objęty nowym systemem, podobnie jak odbiór odpadów poprodukcyjnych. Rozwiewa to mit o tym, że przy braku limitów nie będzie istniała motywacja do wywozu odpadów do lasu, gdyż system zagospodarowania odpadów komunalnych z ustawowego założenia nie obejmuje wszystkich odpadów powstających na terenie gminy.

            Pragnę zwrócić uwagę czytelników na fakt, iż mamy do czynienia z nowym zjawiskiem i nie mamy możliwości „uczenia się  na cudzych błędach”. Wszystkie samorządy w Polsce stanęły przed ogromnym wyzwaniem i obiektywnie trzeba przyznać, że Głuchołazy radzą sobie z odpadami nie najgorzej. Oczywiście nie brakuje problemów (chociażby z pojemnikami na śmieci) i jak każda nowość, również nasz model gospodarowania odpadami komunalnymi musi  ewoluować tak aby był  tani, efektywny i przyjazny dla mieszkańców i środowiska.

            Co do odwołania się od wyroków WSA, to uważam, że jest ono jak najbardziej zasadne.

Wystarczy zestawienie dwóch cytatów z uzasadnienia wyroku II SA/Op/202/12[cyt]:

1.”Zdaniem Sądu delegacja ustawowa zawarta w art. 6 r ust. 3 ustawy nie upoważnia rady gminy do limitowania ilości odpadów komunalnych odbieranych od właściciela nieruchomości.”

2.” Delegacja do uchwalania szczegółowego sposobu i zakresu świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych przewiduje obligatoryjne określenie ilości odpadów komunalnych odbieranych od właściciela ale zapis taki nie oznacza prawa uchwalenia, że za ustaloną opłatę usługa odbioru dotyczyć będzie "ilości nie przekraczającej minimalnej pojemności pojemników i worków (por. § 1 ust. 1 pkt 1 i pkt 2b uchwały zaskarżonej), "

podczas gdy zapis w uchwale Rady Miejskiej brzmi[cyt]:

§ 1. 1. Określa się, że w zamian za uiszczoną przez właścicieli nieruchomości opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi gmina Głuchołazy  będzie świadczyć usługi: 

1) odbioru zmieszanych odpadów komunalnych, w ilości nie przekraczającej minimalnej pojemności pojemników i worków przewidzianych dla danego rodzaju nieruchomości - wynikającej z regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy Głuchołazy, określonego odrębną uchwałą, 

2) odbioru odpadów surowcowych (tzw. „suchych”) zebranych selektywnie na terenie nieruchomości, zgodnie z regulaminem utrzymania czystości i porządku na terenie gminy Głuchołazy, określonego odrębną uchwałą:

a) w każdej ilości w przypadku nieruchomości zamieszkałych, 

b) w ilości  nie przekraczającej minimalnej pojemności pojemników i worków wynikającej z regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy Głuchołazy, określonego odrębną uchwałą, w przypadku nieruchomości na których nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne,

W jednym zdaniu Sąd stwierdza, że jego zdaniem nie możemy limitować( czyli określać ilości) odbieranych nieczystości, w drugim stwierdza że mamy  obowiązek określić ilość odbieranych odpadów ale nie mamy do tego prawa dlatego że...(!?)No właśnie dlaczego? Bo w uchwale jest zapis o workach i pojemnikach? Ale jest też odniesienie do innego aktu prawa miejscowego precyzyjnie określającego ilość odpadów, którego to odniesienia Sad nie zauważa. Jeżeli jest w tym jakaś logika, to ja jej absolutnie nie widzę. To już nie jest słynne „nie chcem, ale muszem” ale nowe  „muszę, ale mi nie wolno”

Rada Miejska, której WSA zarzucił nieznajomość prawa opierając się na tak karkołomnych wywodach nie ma innego wyjścia jak wniesienie o kasację wyroków do wyższej instancji.

            Zapraszając do merytorycznej dyskusji a nie polowań na duchy, pozdrawiam czytelników i tajemniczą redakcję portalu „glucholazy.eu”

                                    z poważaniem Andrzej Gębala