„Wodociągi” nie partnerem do rozmów

Odsłony: 1465

{jcomments on}„Wodociągi” nie są partnerem do rozmów

O tej prawdzie przekonują się kolejne osoby, którym wydawało się, że ze spółką można dojść do porozumienia przy użyciu metod stosowanych w cywilizowanych krajach.

15 lipca grupa mieszkańców Gierałcic zwróciła się do „Wodociągów” z pismem wzywającym do zawarcia umowy służebności przesyłu w związku z planem umieszczenia na ich prywatnych działkach rur i studzienek stanowiących główną sieć kanalizacyjną. Takie dokumenty należało podpisać już na etapie planowania inwestycji i oczywiście uzgodnić kwestie wynagrodzenia dla właścicieli gruntów.

Głuchołaska spółka nie przywykła do postępowania zgodnie z prawem, toteż formalności nie dopełniła, jak zwykle licząc na to, że uda jej się obejść przepisy i przechytrzyć mieszkańców wsi. Jak można było się spodziewać, odpowiedź wiceprezesa zarządu „Wodociągów” na pismo mieszkańców nie było zaproszeniem do negocjacji.

Spółka podkreśliła, że celem realizowanego projektu nie była budowa podłączeń budynków do zbiorczego systemu kanalizacyjnego, a także że spółka odstępuje „od wykonania projektu w części naruszającej Państwa prawa”.

Wypisywanie tych frazesów już dawno powinno zostać ukrócone przez burmistrza gminy, który jest właścicielem firmy. Spółka komunalna po to jest utworzona, by zaspakajać zapotrzebowanie gminy na usługi, a nie panoszyć się na rynku. Osoby, którym wydaje się, że zarządzanie komunalną firmą polega na realizacji prywatnych potrzeb dominacji nad innymi, dawno powinny być pociągnięte do odpowiedzialności za nadużywanie władzy i złe jej sprawowanie, a najlepiej przenieść się do sektora prywatnego, w którym nieumiejętność negocjacji i współpracy z odbiorcą usług od razu daje się odczuć poprzez brak zamówień, równoznaczny z bankructwem przedsiębiorstwa.

Opowiadanie, że celem prowadzonej inwestycji kanalizacyjnej nie jest podłączenie budynków do zbiorczego systemu kanalizacyjnego, to jakiś nonsens! Co jest wobec tego tym celem? Po co gmina wykłada grube miliony złotych? Po co Unia Europejska dokłada do tego, uwzględniając jeszcze dodatkowo w tych dofinansowaniach pieniądze na odszkodowania dla takich osób jak mieszkańcy Gierałcic? Czy po to, żeby uprawiać sztukę dla sztuki? Zrobić coś na pokaz? A może zapewnić „Wodociągom” robotę i sposobność do uprawiania monopolu?

Przecież ta inwestycja ma służyć ludziom, czystości gminy, ekologii. Jaki będzie z niej pożytek, jeśli nie podłączymy budynków do sieci kanalizacji?

Jest oczywiste, że podłączenie budynków do sieci to nie tylko cel tej inwestycji, ale nawet priorytet. I nie budzi wątpliwości, że mieszkańcy chcą i mają prawo skorzystać z dobrodziejstwa, jakim jest kanalizacja naszej gminy. Nie znaczy to jednak, że powinni pozwolić na nieodpłatne użytkowanie swoich działek na potrzeby tej inwestycji. Przymuszanie do takich ustępstw jest zwykłym wykorzystywaniem, kolejnym, bo przecież mimo postawionych „Wodociągom” zarzutów przez UOKiK, spółka nadal zamierza pobierać opłaty za budowę odcinka kanalizacji od pierwszej studzienki do granicy posesji.

Nic dziwnego, że w następnym piśmie oburzonych mieszkańców znalazło się stwierdzenie: „(...) praktyki polegające na próbie ukrycia niekorzystnych zapisów dla właściciela nieruchomości, którymi właściciel zrzeka się na przyszłość wszelkich roszczeń oraz zapisów obciążających nieruchomość bez ekwiwatentności można uznać za niedozwolone praktyki monopolistyczne, a co najmniej za postępowanie niezgodne z zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami poprzez wykorzystanie słabszej pozycji właścicieli poszczególnych nieruchomości. Przyjęty przez Państwa sposób postępowania budzi poważne obawy w zakresie zaufania, w tym zaufania do władzy publicznej, oraz przekonuje nas o lekceważącym traktowaniu obywateli i poddaje pod wątpliwość każde zapewnienie płynące ze strony zarówno władz publicznych jak również Spółki. Oczekujemy podjęcia rozmów na zasadach partnerskich”.

Ostatnie zdanie to oczywiście szczytna idea. Trudno będzie zrealizować ją spółce, która przez kilkadziesiąt ostatnich lat doszła do perfekcji w uprawianiu prywatnej polityki na społecznym terenie.

 Uzdrowicielsko podziałałyby na nią pewnie terapie, które nazwiemy sobie empatyczną i kadrową. Pierwsza polegałaby na tym, by każdemu, kto uważa, że mieszkańcy powinni bezpłatnie użyczać swoich gruntów pod instalację głównej sieci kanalizacyjnej, zamontować w ogródku 50 m takich rur i kilka studzienek, żeby na sobie przetestowali działanie podobnych pomysłów. Druga – jest jeszcze bardziej rewolucyjna.

Burmistrz Głuchołaz powinien się zastanowić, czy zarząd spółki „Wodociągi”, który przez wiele miesięcy nie umie dogadać się z ludźmi, przyznać do błędów i naprawić tego, co zostało źle wykonane, rokuje nadzieję, że w przyszłości zrozumie, jakie jest jego zadanie w gminie i potrafi jemu sprostać. Jeśli tego nasz włodarz nie uczyni, nadal odpowiedzialność za wszystkie, mówiąc delikatnie, niedoskonałości prowadzenia interesów przez komunalną spółkę obciążać będą jego konto, a przecież doskonale rozumiemy, że nie jest on w stanie pilnować każdego urzędnika i nie takie jest też jego zadanie.