Co zrobią radni?

Odsłony: 1466

{jcomments on}Co zrobią radni?

Co zrobią i czy w ogóle coś zrobią ci nasi radni? Takie pytania stawia sobie pewnie wiele osób zainteresowanych burzliwą sprawą kanalizacji gminnych wsi. Prawo jest jasne i było takie już wtedy, gdy doszło do konfliktu: mieszkańcy protestujący przeciwko nieuczciwym działaniom spółki „Wodociągi” mają rację. Potwierdził to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który przez wiele miesięcy badał sprawę i postawił firmie zarzuty. Owszem, decyzja jeszcze nie została wydana, ale sam fakt wszczęcia postępowania mówi za siebie, a rację wyzyskiwanych mieszkańców potwierdzają inne prawomocne już decyzje UOKiK-u wydane w podobnych sprawach.

O to, co będzie dalej, zapytaliśmy radnego A. Łabazę, który na wstępie stwierdził, że

„Mieszkańcy powinni być w jak najmniejszym stopniu dotknięci finansową sprawą kanalizacji i wodociągowania”.

Zdaniem radnego fakt, że UOKiK wszczął postępowanie antymonopolistyczne przeciwko komunalnej spółce powinien skłonić spółkę i władze gminy do zajęcia stanowiska w sprawie i określenia, jak dalej postępować:

„Jeżeli nawet „Wodociągi” zostaną ukarane, no to pośrednio zostaną ukarani wszyscy, bo karą jest cena wody i ścieków, bo „Wodociągi” nie mają jakiś tam innych środków dochodowych, tylko dochodowymi są ze sprzedaży wody i ze sprzedaży ścieków. (...) Trzeba będzie teraz dyskusję przeprowadzić naprawdę jakąś taką rzeczową”.

Problem kanalizacji prawdopodobnie będzie poruszany na najbliższej wrześniowej sesji i nasi radni oraz mieszkańcy gminy poznają odpowiedź spółki oraz władz gminy na pytanie „Czy brniemy w to dalej?”. Przypomnijmy, że gra toczy się nie tylko o pieniądze mieszkańców wsi, ale także „Wodociągów” (czyli wszystkich odbiorców ich usług). Jeśli UOKiK wyda decyzję, z pewnością nałoży na firmę karę, która może wynieść nawet 10% dochodów spółki. Teraz, gdy w gminie trwa inwestycja wodno-kanalizacyjna,  te dziesięć procent może być sporą sumą pieniędzy.

Według radnego Łabazy ważne jest poznanie wielkości kwoty, którą spółka będzie winna mieszkańcom, jeśli w końcu, pewnie po dwukrotnym odwołaniu się, dojdzie do sytuacji, że decyzja UOKiK-u stanie się prawomocna, a obietnice burmistrza – prawdziwe.

Według nas informacja ta może zaważyć na decyzji „Wodociągów” oraz gminy jako ich właściciela. To oni muszą podjąć decyzję, czy już teraz zawrócić ze źle obranej drogi i uniknąć kar UOKiK-u, czy udawać Greka i narażać gminę na dodatkowe koszty. Dochodzi tu jeszcze sprawa etyki. „Wodociągi” powinny odpowiedzieć sobie na pytanie, czy słusznie jest nieuczciwie zarabiać na mieszkańcach wsi (często żyjących od pierwszego do pierwszego, emerytach, bezrobotnych), a władze gminy – czy moralnym jest dawanie przyzwolenia komunalnej spółce na takie postępowanie. Zawsze przecież można się wstrzymać z pobieraniem pieniędzy za „niepewne” odcinki kanalizacyjne i na tym etapie żądać jako pierwszej raty tylko pieniędzy za przyłącza.

Wiele zależy też od naszych radnych, oni powinni pokazać, na ile mocno zależy im na takich wartościach jak sprawiedliwość, równość wobec prawa, lojalność wobec wyborców i ludzka uczciwość. Szczególnego zaangażowania mieszkańcy oczekują od radnych wiejskich, którzy powinni się wreszcie opamiętać i uzmysłowić sobie, czyje interesy reprezentują. Ich bezradność i brak jednomyślności w działaniu skutecznie rujnuje wieś, czego przykładem jest choćby likwidacja ośmiu wiejskich szkół.

Pociechą jest fakt, że nawet jeśli naszym władzom nie starczy odwagi, by podejść do problemu kanalizacji, z czasem sprawa wyjaśni się sama, jako kontynuacja działań podjętych przez  mieszkańców.

Tymczasem czekajmy na najbliższą sesję i patrzmy, kto chce tę sprawę zamieść pod dywan, kto udaje, że nie ma problemu, a kto ma wolę wyjaśnienia jej już na tym etapie. Taka wiedza przyda się i do najbliższych wyborów i do oceny osób sprawujących władzę. Zdjęcie w gazecie i krawat pod szyją mogą czasem mylić.