Lumpenproletariat górą

Odsłony: 1087

{jcomments on}Lumpenproletariat górą

Niestety, statystyki nie kłamią: trzy osoby na pięć, które opuszczają woj. opolskie to mieszkańcy powiatu nyskiego. Równie żałośnie wyglądałoby pewnie zestawienie dla naszej gminy. Prawdopodobnie wtedy trzy osoby na pięć wyjeżdżające z powiatu nyskiego pochodziłyby z gminy Głuchołazy.

Brak pracy, recesja w gospodarce, ogólny marazm sprawiają, że coraz trudniej spotkać na ulicach naszego miasta śpieszących biznesmenów, zabieganych pracowników, a coraz częściej widać na nich osoby, które raczej nie powinny za bardzo afiszować się w miejscach publicznych.

Chodzi tu o grupę społeczną nazwaną przez Marksa i Engelsa lumpenproletariatem. O dziwo, ta warstwa osób z marginesu społecznego wbrew temu, co dzieje się na świecie i jest następstwem wielkiego kryzysu ekonomicznego, ma się całkiem dobrze, a nawet przeżywa swój rozkwit. Wszyscy ci, dla których zabrakło miejsc pracy na lokalnym rynku, muszą się przecież jakoś odnaleźć w nowej rzeczywistości i zagospodarować miliony sekund wolnego czasu.

Po zakładach pracy, w których mogliby znaleźć zatrudnienie, pozostało tylko wspomnienie i nawet jeżeli na ich miejscu zbudowano supermarket, jak w przypadku „Mebli”, nie zaspokoi on potrzeb głuchołaskiego rynku pracy, a kilka utworzonych tam etatów nie daje wystarczającego zabezpieczenia finansowego nawet pracującym tam osobom.

Nic zatem dziwnego, że około godziny 16.00, a czasami wcześniej, gdy życie w Głuchołazach zamiera, ulice, skwerki, bramy kamienic i chodniki przed sklepami pełne są lokalnych szumowin, które obecność w tych miejscach uczyniły sensem swojej egzystencji.

I niewiele pomogą tu środki zarezerwowane w budżecie gminy na walkę z nałogiem alkoholowym i próby złagodzenia jego skutków. Dopóki w naszym mieście, gminie, powiecie nie zmieni się sytuacja gospodarcza, nie spodziewajmy się, że młodzi wartościowi ludzie powrócą do Głuchołaz, a lumpenproletariat zniknie z naszych ulic i zasili rzesze pracujących.

Póki co, obraz wałęsających się nieszczęśników świetnie komponuje się z miastem, które podobnie jak oni też nie śpieszy ku nowemu, nie bardzo wie, jak wykorzystać własny potencjał i jeszcze na dodatek jest zadowolone ze swego położenia.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

  • Brak komentarzy