Płacisz, to żądaj

Odsłony: 1173

{jcomments on}Płacisz, to żądaj

Według słów wiceburmistrza Głuchołaz Unia Europejska wymogła na nas ustawę śmieciową, bo nie sortowaliśmy śmieci, gmina wymogła comiesięczny podatek śmieciowy, a my musimy wymagać od „Komunalnika”, by solidnie wykonywał swoje zadania.

Wbrew pozorom samo płacenie za usługę nie wystarczy. Trzeba jeszcze zadbać o jakość odbioru śmieci. Teraz jest oczywiście o to trudno, bo brakuje pojemników. „Jest mała blokada, aż się dziwię, że przemysł nie stanął na wysokości zadania i nie wyprodukował pojemników” – powiedział burmistrz i zaraz dodał, że największym nieporozumieniem jest sypanie popiołu do foliowych worków. W związku z tym zaleca umieszczanie go w koszu na odpady zmieszane, aż do czasu, gdy pojawią się specjalne pojemniki na popiół.

Prawdopodobnie nastąpi to niedługo. „Sukcesywnie zaczynamy wyposażać poszczególne sołectwa. Jest szansa, że do końca września wszyscy dostaną pojemniki na popiół (...), może gdzieś się zdarzy początek października” - obiecuje R. Sambor.

W październiku mają się też pojawić pozostałe pojemniki, które docierają z takim opóźnieniem z powodu niewywiązania się z umowy hiszpańskiej firmy.

Pomimo tych niedogodności odbiór śmieci powinien odbywać się sprawnie i zgodnie z opracowanym grafikiem. Gmina płaci komunalnej spółce 3 mln zł rocznie za to, by ta pracowała na miarę oczekiwań mieszkańców. Jeśli tych oczekiwań nie spełnia, należy powiadomić o tym telefonicznie wydział rolnictwa w głuchołaskim urzędzie. Przede wszystkim zaś nie można iść na ustępstwa, bo „Komunalnik” szuka oszczędności i może spychać cześć prac na mieszkańców. „Spółka będzie wymuszała, żeby dla niej było najłatwiej” – przestrzega wiceburmistrz i wyjaśnia, że nadużyciem jest wymaganie, by pojemniki ze śmieciami wywozić aż na drogę. Pracownicy firmy mają obowiązek odebrać je spod ogrodzenia posesji od strony ulicy i tam je odstawić. Koniec z pozostawianiem koszy na ulicy, moście czy w rowie.

 Nie może też się zdarzyć, że śmieci nie zostaną odebrane. Jeśli właściciel powiadomi o tym zaniedbaniu urząd, już następnego dnia usługa powinna zostać wykonana. W przeciwnym razie urząd miasta straszy „Komunalnik” karami pieniężnymi.

W interesie spółki jest także, by mieszkańcy gromadzili odpady suche w workach, gdyż w tej postaci łatwiej jest je oddać do utylizacji. Jakich jednak środków perswazji użyje „Komunalnik”, nie wiemy i trudno tu zgadywać. Pieniądze przecież idą do gminy i upustów nie możemy się spodziewać bez wcześniejszej decyzji rady miejskiej, a do takiej na pewno nie dojdzie. Wobec tego to mieszkańcy zdecydują, do czego będą składować te odpady. Zawsze przecież zostaje jeszcze spółce możliwość nabycia pojemników, które składają się z metalowego stelaża przykrytego pokrywą z umieszczonym w środku workiem. Z pewnością problem ten zostanie jakoś rozwiązany, ale leży on bardziej w interesie firmy niż naszym, więc niech ona się martwi.

Obietnice burmistrza brzmią jak zwykle optymistycznie. Wszystko ma być sprawnie, szybko i przyjemnie i trzeba przyznać, że też byśmy sobie tego życzyli za te 11 zł od osoby. Pokuśmy się jednak o wersje pesymistyczną: Małe są szanse, by „Komunalnik” ogarnął to całe śmieciowe zamieszanie. Najprawdopodobniej telefon w urzędzie będzie czerwony z powodu dzwonienia niezadowolonych mieszkańców i z czasem pewnie zostanie wyłączony. Usługi spółki pozostaną na dotychczasowym poziomie, a nasze opłaty na obecnym. Stanowisko zaś władzy będzie takie jak zawsze: nie ma problemu, nawet jeśli jest.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

  • Brak komentarzy