Sprawa kanalizacji w oczach A. Gębali

Odsłony: 1053

{jcomments on}Sprawa kanalizacji w oczach A. Gębali

Radny A. Gębala także dotrzymał słowa. Po tym, jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty komunalnej spółce "Wodociągi", zapytaliśmy go o opinię w tej sprawie. Publikujemy nadesłane odpowiedzi. Być może pozwalą naszym czytelnikom wyrobić sobie zdanie na temat problemu, którego władze Głuchołaz udają się nie dostrzegać. Mamy świadomość, że wiele zależy od naszych radnych i dlatego z przyjemnością zamieścimy na tej stronie wszystkie inne opinie, nie tylko K. Bortniczuka i A. Gębali.

Redakcja: Czy mając wiedzę, że UOKiK postawił zarzuty „Wodociągom”, zamierza Pan w jakiś sposób zabiegać o naprawienie nieprawidłowości powstałych wskutek łamania przez wymienioną spółkę ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę?

 

- Uważam, że poszanowanie prawa jest podstawowym obowiązkiem każdego obywatela i instytucji. Jednakże pragnę zwrócić uwagę, że wykładnia jaką stosuje UOKiK w odniesieniu do definicji „przyłącza kanalizacyjnego” jest jedną z co najmniej trzech będących w obiegu prawnym. Jedyną instytucją uprawnioną do stwierdzenia czy głuchołaskie „Wodociągi” łamią czy nie „Ustawę  o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę”, jest sąd. Jeżeli w wyniku postępowania sądowego okaże się, że zapisy ustawy były przez „Wodociągi” złamane to wtedy i tylko wtedy, spółka będzie musiała         ponieść tego konsekwencje.

R: Czy będzie Pan tę sprawę poruszał podczas obrad sesji Rady Miejskiej w Głuchołazach?

- W odróżnieniu od niektórych moich kolegów nie zależy mi na rozgłosie medialnym i zamiast sygnalizować takie sprawy na sesjach Rady Miejskiej,  aby w blasku fleszy prześlizgnąć się po temacie,  wolę być w kontakcie z mieszkańcami gminy oraz władzami „Wodociągów”. Myślę, że rozsądna dyskusja przyniesie więcej dobrego niż okopanie się na jedynie słusznych pozycjach i obrzucanie się inwektywami.

R: Czy jest Pan za tym, aby spółka „Wodociągi” już na tym etapie odstąpiła od nieprawidłowego naliczania kosztów budowy przyłącza kanalizacyjnego?

- Jestem całym sercem za tym, aby koszty budowy przyłączy kanalizacyjnych były naliczone prawidłowo i aby każdy zapłacił tylko tyle ile musi i powinien. Skąd jednak twierdzenie, że „Wodociągi” owe koszty naliczają nieprawidłowo?

Dopóki nie będzie wykładni prawnej (np: wyroku SN) dopóty nie ma mowy o nieprawidłowościach.

R: Czy władze gminy, tj. burmistrz jako właściciel spółki „Wodociągi”, jeszcze przed wydaniem decyzji UOKiK powinien wymóc na spółce odstąpienie od stosowania dotychczasowych praktyk w celu uniknięcia kary? (UOKiK odstępuje od wymierzenia kary, jeśli monopolista przyzna się do błędu i jeszcze przed wydaniem decyzji zaniecha dotychczasowej praktyki.)

- Burmistrz podobnie jak każdy obywatel  w swoich działaniach musi kierować się regułami stanowionymi przez prawo. Niestety ustawa stanowiąca podstawę sporu definiuje „przyłącz kanalizacyjny” w tak niejasny sposób, że jakiekolwiek działanie Burmistrza wyprzedzające ostateczne (czytaj sądowe) zakończenie sprawy narazi go na zarzut działania sprzecznego z przepisami.

R: Co zamierza Pan zrobić w związku z tym, że „Wodociągi” do dzisiaj nie wywiązały się z obowiązku wymiany aneksów do umów wszystkich mieszkańców objętych „obietnicami” burmistrza, a więc  zachodzi podejrzenie, że nadal pobierać będą od tych osób opłaty przewyższające kwotę 3 tys. Zł?

- Poproszę o informacje na ten temat, aczkolwiek nie sądzę aby władze spółki ignorowały zobowiązanie Burmistrza. Myślę, że „haczyk” tego pytania tkwi w słowie „wszystkich” i być może są jakieś opóźnienia w wymianie aneksów. Nie wyobrażam sobie jednak, aby wbrew słowu Burmistrza, ktokolwiek otrzymał rachunek wyższy niż 3000 zł.

 R: Czy Pana zdaniem burmistrz powinien już podjąć kroki zmierzające do realizacji swojej obietnicy zawartej w oświadczeniu, a mówiącej o tym, że niesłusznie pobrane pieniądze będą zwrócone?

- Burmistrz zawsze powinien podejmować kroki zmierzające do tego aby pieniądze niesłusznie pobrane od mieszkańców były im zwracane. Nie posiadam informacji wskazujących, aby czynił inaczej. Jednakże do tego, aby ocenić czy naliczenia opłat za przyłącza kanalizacyjne są prawidłowe czy nie, potrzeba czegoś więcej niż publikacji w mediach, czy nawet decyzji UOKiK. Przede wszystkim dlatego, że taka ocena będzie miała skutki finansowe dla każdego z nas. Jeżeli „Wodociągi” zapłacą za odcinki kanalizacji położone na terenie prywatnych posesji, będzie to miało skutek w postaci podniesienia opłat za ścieki dla wszystkich użytkowników. Decyzja o zwrocie  „nadpłaconych”  kosztów musi mieć mocne umocowanie prawne, a nie wynikać z chęci przypodobania się komukolwiek, a szczególnie mediom.

R: Czy pozwoli Pan na to, by naprawa błędów popełnionych podczas tej kadencji przez komunalną spółkę „Wodociągi” przypadła nowym władzom, radnym i burmistrzowi, wybranym na nową kadencję?

- Zarządzanie instytucją, firmą czy gminą jest procesem ciągłym, niezależnie od tego, kto taką władzę w danym momencie sprawuje. Siłą rzeczy, każdy następca po swoim poprzedniku dziedziczy bagaż, którego zawartości nie może być pewien. Może spijać śmietankę zwycięstw, może gryźć gorzkie owoce porażek.  Ryzyko zawsze istnieje.

Jednakże trzeba być niespełna rozumu, aby mając szansę na reelekcję, tak sprawować władzę aby po ewentualnym, następnym sukcesie wyborczym utopić się w pianie z nawarzonego piwa.

Ocena czy realizacja kanalizacji i wodociągów na terenie gminy była sukcesem czy porażką, czy błędy (bo kto ich nie, popełnia?)  popełnione podczas ich budowy były tak poważne, że przyćmią korzyści dla mieszkańców, będzie możliwa dopiero kilka lat po jej zakończeniu. Mam jednak nadzieję, że osoby sprawujące władzę w następnej kadencji nie napracują się zbytnio przy poprawianiu błędów „Wodociągów”.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

  • Brak komentarzy