Kanalizacja w oczach wiceprezesa „Wodociągów”

Odsłony: 1274

{jcomments on}Kanalizacja w oczach wiceprezesa „Wodociągów”

Prezentujemy krótki wywiad przeprowadzony z zastępcą prezesa „Wodociągów”, który przedstawia stanowisko spółki po tym, jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął przeciw niej postępowanie antymonopolistyczne.

Redakcja: UOKiK postawił spółce zarzuty. Jakie jest stanowisko spółki wobec zaistniałej sytuacji?

Wiceprezes spółki: Nie postawił zarzutów, tylko wszczął postępowanie, a to jest chyba, wydaje mi się, różnica.

R: Nie, tam chyba w tym piśmie jest napisane, że postawił zarzuty. Zarzucił spółce praktyki monopolistyczne.

 

W: To się w ogóle nazywało wszczęcie postępowania. Nie zgadzamy się z tymi zarzutami. Napisaliśmy tam opinie, interpretacje prawa obowiązującego. No po prostu sprawa jest w trakcie.

R: Gdybyśmy tak do przodu wybiegli i byłaby decyzja UOKiK-u negatywna dla was. Czy będziecie się wtedy odwoływali dalej?

W: Od samego początku deklarowaliśmy, że spółka będzie działała zgodnie z obowiązującym prawem. Prawo jest takie, jakie jest. Jeśli ono jest w jakiejś kwestii nieprecyzyjne, to w którymś momencie ono musi być wyjaśnione. To nie UOKiK decyduje o tym, jak brzmi prawo, tylko on bada zgodność z prawem. Wobec tego jeśli będzie wyrok sądu (...), zmieni się ustawa albo inne jakieś przepisy wyjdą, które unormują wreszcie tę sytuację, która dla nas też jest niewygodna, to spółka jak najbardziej będzie realizowała zgodnie z obowiązującymi przepisami.

R: Nie wszystkie osoby, które mają do zapłaty ponad 3 tys. złotych, dostały te zmienione aneksy. Czy powinny zgłosić się osobiście? Czy spółka do każdego mieszkańca się zwróci, dostarczy i w jakim okresie ewentualnie?

W: Według mojej wiedzy to wszędzie tam, gdzie te kwoty przewyższyły wartość 3 tys. zł, to zostały te aneksy zmienione i z tymi osobami był kontakt. Ale sprawdzę. Jeżeli są takie osoby, to bardzo bym prosił o kontakt.

R: Jaki jest przychód spółki za tamten rok? UOKiK może nałożyć karę w wysokości 10% przychodu.

W: Nie pamiętam dokładnie: siedem, osiem milionów – w tych granicach.

R: Dziękuję bardzo.

Dla sprostowanie musimy na początku zauważyć, że wiceprezes „Wodociągów” niezbyt uważnie zapoznał się z pismem UOKiK-u, dostępnym chociażby na naszej stronie, skoro twierdzi, że UOKiK  nie postawił spółce zarzutów. Owszem postawił, o czym świadczy cytat:

W wyniku poczynionych ustaleń „Wodociągom" postawiony został zarzut nadużywania pozycji dominującej na lokalnym rynku zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków obejmującym obszar gminy Głuchołazy w drodze narzucania uciążliwych warunków przyłączenia do sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej ww. przedsiębiorcy, przynoszących mu nieuzasadnione korzyści, w drodze nałożenia na osoby ubiegające się o przyłączenie do sieci obowiązku poniesienia kosztów budowy urządzeń wodociągowych lub kanalizacyjnych".

Nie przekonuje nas też oświadczenie, że od samego początku spółka deklarowała, że „będzie działała zgodnie z obowiązującym prawem”. Chyba, że przyjmiemy, że użyty tu czas przyszły nie jest bez znaczenia. „Będzie działała”, a zatem w przyszłości, bo jak na razie tego nie czyni. Zgodnie z obowiązującym prawem postępuje nyska „Akwa”, przeciwko której nie toczy się postępowanie UOKiK-u, bo prowadzona przez nią inwestycja kanalizacyjna od początku realizowana była zgodnie z prawem: mieszkańcy płacili tylko za przewody od ściany budynku do pierwszej studzienki na posesji. I nie jest to żadna filantropia ze strony firmy wodociągowej z Nysy, ale postępowanie zgodne z prawem. Radca prawny „Akwy” nie ma co do tego wątpliwości, że tylko wspomniany odcinek jest przyłączem i tylko za niego należy pobierać od mieszkańców pieniądze. Ani takiej pewności, ani nawet wiedzy o tym, co to jest przyłącze, nie posiada głuchołaska spółka. Zamiast tego serwuje ludziom opowieści o poniemieckich budynkach, które nie zostały uwzględnione w ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu oraz przepompowniach, które nazywa się pompowniami dla obejścia wspomnianej ustawy.

Nie jest też prawdą, że wszędzie tam, gdzie kwoty do zapłaty przewyższały 3 tys. złotych  „zostały te aneksy zmienione i z tymi osobami był kontakt”. Dla przykładu, mieszkańcy Burgrabic otrzymali pismo od „Wodociągów”, z datą dopiero 23 września 2013 r., w którym czytamy:

"W związku z oświadczeniem Burmistrza Głuchołaz w sprawie dodatkowego dofinansowania podłączeń kanalizacji sanitarnej, prosimy o zgłoszenie się do siedziby Spółki pokój nr 109 w celu odebrania i podpisania aneksu umowy”.

Jest to pierwszy i jedyny kontakt, jaki podjęła z mieszkańcami spółka „Wodociągi” od czasu ustaleń na zebraniu w Gierałcicach, czyli od trzech miesięcy. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym dniu, 23 września, na naszej stronie ukazał się artykuł, w którym radny K. Bortniczuk zadeklarował: „Jako, w pewnej mierze, gwarant postanowień poczynionych w Gierałcicach, czuję się przed mieszkańcami odpowiedzialny za kontrolę ich dotrzymywania. Będę o te sprawę regularnie pytał, a w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości – interweniował. Jeżeli zdarzy się, że któremukolwiek z mieszkańców naliczona zostanie opłata wyższa niż 3000 złotych, proszę wówczas o pilny kontakt”.

Wracając jeszcze do pisma z 23 września, zauważyć trzeba, że bardzo słusznie zostało w nim napisane, że burmistrz dofinansował podłączenia kanalizacji sanitarnej, a nie przyłącza kanalizacyjne. Jest jasne, że dofinansowane zostały urządzenia kanalizacyjne, których budowa jest obowiązkiem przedsiębiorstwa wodociągowego. Na dobrą sprawę więc nie było powodu informować o tym mieszkańców, ale tylko „Wodociągi”, które są beneficjentem tych środków. Przyłączy nie trzeba dofinansowywać, bo każdy chętnie za nie zapłaci w myśl słów radnego A. Gębali „aby każdy zapłacił tylko tyle ile musi i powinien”.

Nie podejrzewaliśmy, aby wypowiedź wiceprezesa „Wodociągów” wniosła coś nowego do sprawy. Utwierdziliśmy się jedynie w przekonaniu, że zarząd spółki nie wyciąga żadnych wniosków z tego, co się wokół niej dzieje. No cóż, ziarno rzucone na beton nie urośnie, a argumenty też muszą trafić na podatny grunt, żeby przyniosły oczekiwane owoce. Zmiany nie będzie, dopóki grunt się nie zmieni, ale ponieważ „cierpliwość to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi”, poczekamy. W przeciwieństwie do „Wodociągów” nie mamy do stracenia 700 tys. złotych.