„Przyjazna Szkoła” kontra gmina

Odsłony: 1222

{jcomments on}„Przyjazna Szkoła” kontra gmina

Dzisiaj przed południem w gmachu Sądu Rejonowego w Prudniku odbyło się postępowanie, które mogło doprowadzić do polubownego rozwiązania sporu o dotację dla szkoły prowadzonej przez stowarzyszenie w Gierałcicach. Jak się można było spodziewać, efekt taki nie został osiągnięty. Złożone przez powoda, czyli Stowarzyszenie Edukacyjne „Przyjazna Szkoła” z Gierałcic, zawezwanie do próby ugodowej spotkało się z odmową ze strony władz gminy.  W obecności sędziego radca prawny głuchołaskiego urzędu, występujący w charakterze jednoosobowego przedstawicielstwa naszego burmistrza, odrzucił wniosek o wypłacenie szkole zaległych 185 tys. złotych, które otrzymałoby stowarzyszenie przez ostatnie osiem miesięcy, gdyby dotacja była naliczana zgodnie z sugestią Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

Decyzja gminy bynajmniej nie zaskoczyła ani obecnych w sądzie wiceprezesa stowarzyszenia, dyrektor szkoły i przedstawiciela rady rodziców ani innych osób, które nie były dziś w Prudniku, ale są zainteresowane odzyskaniem pieniędzy przez szkołę. Gra idzie o wielkie pieniądze, o przeszło dwa miliony zaległości  dla ośmiu stowarzyszeń tylko za ostatni rok, więc nic dziwnego, że nawet jeśli w przyszłości dojdzie do wyroku sądowego, gmina wykorzysta wszystkie możliwe sposoby, by odwlec w czasie wypłacenie zaległości.

Istotnym jest również fakt, że już niedługo szykują się wybory do władz samorządowych. Najprawdopodobniej więc problem pozyskania pieniędzy na ewentualne wyrównania dotacji przypadnie innym urzędnikom i z tego powodu obecni czują się zwolnieni z obowiązku doprowadzenia  sprawy do końca, w myśl zasady „po mnie choćby potop”.

Dzisiejsza próba zawarcia ugody przedsądowej nie kończy sprawy. Jest to jedynie kolejny krok, który warto było podjąć, by mieć poczucie, że skorzystało się z możliwości polubownego załatwienia zatargu.

Stowarzyszenie na pewno nie zrezygnuje z dochodzenia sprawiedliwego podziału środków na oświatę w gminie. I nie jest to przejaw pieniactwa, ale dbałość o to, by dzieci z ośmiu wiejskich podstawówek miały zagwarantowane warunki porównywalne do tych, w których kształcą się ich rówieśnicy z gminnych szkół. Ustawa o systemie oświaty określa wysokość dotacji dla placówek, które gmina mogła i powinna prowadzić, ale z wygodnictwa i źle pojętej oszczędności zlikwidowała je. Nie zwalnia to jednak samorządów z obowiązku pozyskania i przekazania stowarzyszeniom potrzebnych środków na realizację zadania należącego przecież do gminy.

Każda ze stron sporu ma 50 procent szans na wygraną, a „Przyjazna Szkoła” także argumenty, które przemawiają na jej korzyść. Rozstrzygnięciem satysfakcjonującym będzie jednak takie, które okaże się zgodne z prawem. W sprawie nie chodzi przecież o to, by jeden odbierał drugiemu pieniądze, ale by dawać to, co się należy. Ważne jest też poczucie, że postępuje się uczciwie, ale o tym myśli się chyba rzadziej, gdy w grę wchodzą pieniądze.