Pośpieszny u sąsiada

Odsłony: 1056

{jcomments on}Pośpieszny u sąsiada

Chociaż kolej, mówiąc kolokwialnie, przędzie cienko, u naszego sąsiada  w Prudniku coś ruszyło. Konkretnie ma ruszyć pociąg pośpieszny, który został już wpisany do nowego rozkładu jazdy na rok 2013/2014. Jest to spory sukces, bo przecież pociąg taki nie kursował w tym mieście już od kilku lat.

Pociąg należy do spółki Przewozy Regionalne i kursowałby  w taryfie tani pociąg pośpieszny (Inter Regio). Mankamentem jest to, że przewidziano tylko jego kursy weekendowe, a konkretnie w soboty w kierunku Kudowy Zdroju, a w niedzielę – w kierunku Warszawy. Niestety nie będą to też wszystkie weekendy, ale tylko te wakacyjne i w pobliżu świąt.

Jak by jednak na to nie patrzeć, przywrócenie tego pociągu to spory sukces Prudnika. Widocznie ktoś uznał, że jest on w stanie na siebie zarobić, a zatem miasto nie jest ostatnią zapyziałą dziurą, w której diabeł mówi dobranoc. Poza tym pojawienie się tego kursu jest na rękę samym prudniczanom, bo nie dość, że daje im możliwość taniego i wygodnego podróżowania, to jeszcze może ściągnąć w ich okolicę turystów.

W Głuchołazach o pośpiesznym na razie nie marzymy, gdyż dla nas to za wysoki pułap do osiągnięcia. Wystarczyłby nam zwykły osobowy, może szynobus. I wcale nie musi dojeżdżać ani do Kudowy, ani do Warszawy. Wystarczy skromniutka trasa, choćby do Nysy. Nie zaszkodziłoby nam mieć inny środek transportu poza komunikacją samochodową, która też bardzo ograniczyła kursy. Pociąg miałby szansę odciążyć ruch uliczny, przejąć część klientów PKS-u, troszkę kierowców indywidualnych. Gdyby jego oferta była atrakcyjna, na pewno wielu skorzystałoby z niej. Może pojawiliby się turyści.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że wszystko to kosztuje wiele pieniędzy, a jeszcze więcej potrzeba tu chęci i determinacji, by zaryzykować i uwierzyć w powodzenie takiego pomysłu. Na razie tylko Czechom udaje i opłaca się podejmować takie wyzwania.