500 książek, bez kina i z domem kultury bez działalności. Tak wyglądały Głuchołazy jesienią 1945 roku
- JW
-
Kilka miesięcy po zakończeniu wojny życie kulturalne w Głuchołazach dopiero się organizowało.
Kilka miesięcy po zakończeniu wojny życie kulturalne w Głuchołazach dopiero się organizowało.
Głuchołazy miały stać się jednym z najpopularniejszych polskich letnisk.
Jesienią 1945 roku reporter czasopisma „Odra” opisywał Głuchołazy jako miasto, które stosunkowo niewiele ucierpiało w wyniku działań wojennych.
Kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej Głuchołazy były miastem cichym, częściowo wyludnionym i wciąż organizującym życie od początku.
Wczoraj, 10 sierpnia, minęły 123 lata od niezwykłego wydarzenia w historii Głuchołaz.
Dziś, 10 sierpnia, przypada liturgiczne święto św. Wawrzyńca, patrona głównego kościoła parafialnego w Głuchołazach. Wczoraj parafia przeżywała swój odpust.
W dolnej części Głuchołaz, niedaleko miejsca, w którym przed wiekami znajdowała się Brama Dolna, stoi niewielki kościółek św. Rocha.
Aby uczcić 82 rocznicę Powstania Warszawskiego 1 sierpnia o godzinie 17:00 na terenie gminy Głuchołazy zostaną włączone syreny alarmowe przez 1 minuty.
Łagodny klimat, brak uciążliwych upałów, czyste powietrze, lasy i korzystne położenie u podnóża gór. Tak w maju 1946 roku „Dziennik Zachodni” opisywał Głuchołazy jako dawne zdrojowisko i miejsce sprzyjające leczeniu chorób płuc oraz wypoczynkowi osób przemęczonych.
W maju 1946 roku „Dziennik Zachodni” opublikował tekst o Głuchołazach. Miasto opisano jako dawne, znane zdrojowisko, które po wojnie zachowało swoje położenie, klimat i zabudowę, ale straciło dawny ruch. Autor pisał wprost: Głuchołazy były piękne, lecz ciche i zapomniane.