Legendy głuchołaskie Jak Ziegenhals (Głuchołazy) doszły do swej nazwy

przez es
Odsłony: 409

Poniżej prezentujemy tłumaczenie jednej z legend głuchołaskich, wyjaśniającej pochodzenie nazwy niemieckiej Ziegenhals (dosł. „Szyja kóz”).

Legenda nawiązuje do wojen husyckich, pustoszących Śląsk w latach 1419-1436.  

Dawno, dawno temu Ziegenhals zwało się Goldeneckstein (dosł. „Złoty kamień narożny”). Pewnego dnia przybiegł wieśniak i zaczął wołać: „Pomóżcie mi, Husyci palą całe moje zboże. Był to czas, kiedy Husyci przemierzali cały kraj i pustoszyli wszystko. Za niedługo dzikie hordy Husytów znalazły przed miastem Goldeneckstein. Miasto było otoczone potężnym murem. Kiedy Husyci to ujrzeli, oblegli mury miasta. Żaden człowiek nie mógł wydostać się z miasta, ale nikt też nie mógł tam wejść. Ludzie w Goldenecstein mieli mało, bardzo mało jedzenia. Szczególnie dzieci płakały z głodu. Prosiły swoje matki o kawałek suchego chleba, ale i to zostało już zjedzone. Ludzie z głodu jedli już koty, myszy i szczury. Stało się to nawet przysmakiem.

            W całym mieście znalazła się tylko jedna koza. Wyhodował ją pewien krawiec. Krawiec był przebiegły, jak wszyscy krawcy. Zabił swoją kozę, choć mu było jej bardzo żal. Następnie naciągnął jej skórę na głowę. Tak przybrany mały krawiec pokazał się w jednym miejscu na murze miasta. Husyci zaczęli wołać: „To tam skacze jeszcze koza?”. Dziwili się, kiedy krawiec beczał w innym miejscu obwarowań. Tak czynił na całym murze. Przywódca husytów krzyknął do swoich ludzi: „Odchodzimy, w mieście jest jeszcze dużo jedzenia. Kozy hasają jeszcze po murze miejskim. Byłem przekonany, że mieszkańcy wkrótce umrą z głodu”.

            Kiedy Husyci rzeczywiście odstąpili od oblężenia, zapanowała wielka radość. Krawiec swoim pomysłem uratował całe miasto. Mieszkańcy urządzili święto radości, na którym wszyscy się bawili.

                                                                        (Przekł. RW, konsultacje J. Gonschior)