Z prudnickich refleksji kardynała Stefana Wyszyńskiego

przez es
Odsłony: 161

18 lutego 1955 roku wypadł w piątek. Był to zapewne śnieżny i mroźny dzień najbardziej zimowego miesiąca w Polsce.

Kard. Stefan Wyszyński, od prawie 5 miesięcy, przebywał w Prudniku, w budynku klasztoru Franciszkanów. Po Rywałdzie i Stoczku Warmińskim było to jego trzecie miejsce uwięzienia.       W Stoczku rozpoczął pisanie dziennika, który zatytułował „Kalendarzyk łaski”. Były to osobiste notatki pełne refleksji na temat wielkich i mniejszych spraw. Pisał je dla siebie, ku pamięci, aby je „od czasu do czasu odczytać i przypomnieć”. I właśnie 18 lutego zapisał refleksje, w formie rozmowy z Maryją, na temat relacji ludzkich:

„Czemu raczej wracasz myślą do ludzi, którzy cię zadręczają, a nie do Mnie, która jestem twoją Matką Niepokalaną, Ucieczką, Pocieszycielką i Obroną? (…) Czyż mękę twoją ukoi rozmyślanie o nieprawości nieprzyjaciół? – Czyż lekarstwem jedynym nie jest miłość, przyniesiona na ziemię przez Mojego Syna, a pośredniczona przez moją służbę tobie? – Odwróć się od myśli twoich, a nawróć się do myśli moich. Zrzuć troskę twoją na moje dłonie. Udźwignęłam w nich mękę Zbawiciela świata, udźwignę i twoją. Szkoda poświęcać myśli nieprawym. Oddaj je tym, co gotowi są cię zrozumieć, wysłuchać i pocieszyć”. (Z głębi duszy. Kalendarzyk łaski, Warszawa 2019, s. 62-63).

„Szkoda poświęcać myśli nieprawym”, zapewne także czas i uwagę, bo przez to zaniedbujemy tych, na których zawsze mogliśmy liczyć, naszych bliskich i wieloletnich przyjaciół, sprawdzonych w różnych okolicznościach życia. W końcu to z nimi będziemy dzielić wieczność.

                                                                                                            RW