Głuchołazy żłobek
Głuchołazy żłobek
Plac zabaw przy Żłobku Miejskim do odbudowy. Gmina wybrała wykonawcę
JW

Gmina Głuchołazy rozstrzygnęła postępowanie dotyczące inwestycji pod nazwą „Odbudowa placu zabaw zniszczonego podczas powodzi wraz z zagospodarowaniem terenu Żłobka Miejskiego w Głuchołazach”. Chodzi o teren Żłobka Miejskiego przy Alei Jana Pawła II 24. Zamówienie obejmuje odbudowę placu zabaw zniszczonego podczas powodzi, rozbudowę wiaty drewnianej, montaż modułowego budynku gospodarczego oraz odtworzenie utwardzeń na terenie żłobka.

Kwota, jaką zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia, wynosiła 850 762,88 zł brutto. Najkorzystniejszą ofertę złożyła firma GABART z Izbicka. Wartość wybranej oferty to 794 242,85 zł brutto. Oznacza to, że oferta jest niższa od kwoty zabezpieczonej przez gminę o 56 520,03 zł.

Do postępowania wpłynęły dwie oferty. Pierwszą złożyła firma GABART z ceną 794 242,85 zł brutto. Drugą ofertę złożyła firma ROYAL PLAY z Warszawy na kwotę 969 660,00 zł brutto. Obie firmy zaproponowały 60 miesięcy gwarancji na wykonane roboty budowlane oraz dostarczone i wbudowane materiały.

Zakres prac obejmuje między innymi przygotowanie terenu pod plac zabaw, wykonanie nawierzchni, dostawę i montaż ogrodzenia, montaż koszy na śmieci, ławek i elementów małej architektury. W dokumentacji wymieniono także dostawę i montaż piaskownicy, zadaszenia typu trójkątny żagiel, urządzeń zabawowych oraz tablicy z regulaminem placu zabaw.

Na placu zabaw mają pojawić się między innymi karuzela okrągła, trzy tablice manipulacyjne, bujaki sprężynowe, skrzynia na zabawki, tablica do rysowania oraz zjeżdżalnia dwustanowiskowa. Zaplanowano również nasadzenia zieleni oraz odtworzenie części nawierzchni z kostki brukowej.

Osobną częścią zadania będzie dostawa i montaż modułowego budynku gospodarczego oraz wiaty drewnianej. Przewidziano także prace przy utwardzeniach terenu, w tym rozbiórkę starych chodników, wykonanie nowych obrzeży, podbudowy, chodników z kostki brukowej, regulację studzienek oraz uporządkowanie terenów przyległych.

Ważne jest to, że prace będą prowadzone na terenie czynnego żłobka. W dokumentacji zapisano, że wykonawca musi tak zorganizować roboty, aby zapewnić bezpieczeństwo dzieci, personelu i rodziców oraz utrzymać bezpieczne dojścia do budynku. Roboty uciążliwe, takie jak hałas, pylenie czy użycie ciężkiego sprzętu, mają być planowane poza godzinami największego ruchu przy przyprowadzaniu i odbieraniu dzieci.

Zamawiający wymaga, aby całe zadanie zostało wykonane w terminie 4 miesięcy od dnia zawarcia umowy.

To kolejna inwestycja związana z usuwaniem skutków powodzi w Głuchołazach. W tym przypadku dotyczy miejsca, z którego korzystają najmłodsi mieszkańcy gminy.

Czytaj też: Gmina wybrała wykonawcę. Dawna sala sportowa ma zostać przebudowana na nową siedzibę OPS

Zobacz też: Gdzie działa miejski monitoring w Głuchołazach? Urząd przedstawił dane i statystyki

Zobacz również: Ogłoszono przetarg na odbudowę mostu św. Wojciecha w Głuchołazach

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube

Głuchołazy straż miejska
Głuchołazy straż miejska
Gdzie działa miejski monitoring w Głuchołazach? Urząd przedstawił dane i statystyki
JW

Komisja Turystyki, Sportu i Bezpieczeństwa Publicznego Rady Miejskiej w Głuchołazach zwróciła się o przedstawienie szczegółowych informacji dotyczących miejskiego monitoringu. Radni chcieli poznać obszar objęty kamerami, skuteczność interwencji z wykorzystaniem monitoringu oraz możliwości jego rozbudowy.

W odpowiedzi Urząd Miejski poinformował, że monitoring obejmuje teren zamknięty ulicami: Wyszyńskiego (łącznie z dworcem PKP), Kościuszki (rejon kościoła św. Rocha), Kraszewskiego (rejon sklepu Rabat) oraz Parkową (rejon Muszli Leśnej).

Jak wyjaśniono, kamery zostały rozmieszczone w taki sposób, aby ich pola widzenia wzajemnie się uzupełniały. Dzięki temu możliwa jest ciągła obserwacja całego monitorowanego obszaru.

Urząd przedstawił również dane dotyczące wykorzystania zapisów z monitoringu.

W 2022 roku funkcjonariuszom Policji przekazano 65 nagrań, natomiast Straż Miejska wykorzystała ich 798.

W 2023 roku Policja otrzymała 272 nagrania, a Straż Miejska wykorzystała 413.

W 2024 roku przekazano Policji 292 nagrania, a Straż Miejska wykorzystała 275.

W 2025 roku do Policji trafiły 293 nagrania, natomiast Straż Miejska wykorzystała ich 320.

Od początku 2026 roku Policji przekazano już 215 nagrań, a Straż Miejska wykorzystała 320 zapisów.

Komisja zwróciła także uwagę na potrzebę zabezpieczenia środków na pilny montaż nowych kamer w miejscach, gdzie przebywa więcej mieszkańców, między innymi na placach zabaw i w parkach.

Urząd Miejski poinformował, że rozbudowa i modernizacja monitoringu miejskiego jest na bieżąco analizowana przez przedstawicieli gminy oraz służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. W pracach uczestniczą m.in. burmistrz, przedstawiciele Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Miejskiej, Ośrodka Pomocy Społecznej oraz GKTBS.

Jak podkreślono, przy planowaniu nowych lokalizacji kamer brane są pod uwagę również uwagi zgłaszane przez mieszkańców. Wyniki tych analiz mają wpływ na coroczne planowanie środków w budżecie gminy przeznaczonych na rozwój systemu monitoringu.

Czytaj też: Gmina wybrała wykonawcę. Dawna sala sportowa ma zostać przebudowana na nową siedzibę OPS

Zobacz też: Majątek naszych radnych za 2025 rok

Zobacz również: Ogłoszono przetarg na odbudowę mostu św. Wojciecha w Głuchołazach

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube

Głuchołazy Urząd Miejski
Głuchołazy Urząd Miejski
Ul. Kopernika po remoncie pęka. Gmina wskazuje na ciężki ruch po powodzi
JW

Ulica Kopernika w Głuchołazach miała być po remoncie bezpieczniejsza i wygodniejsza dla kierowców. Teraz okazuje się, że na jezdni pojawiły się ubytki, spękania i uszkodzenia nawierzchni. Sprawą zainteresował się radny Jan Ćwiek, który złożył zapytanie do burmistrza Głuchołaz.

Radny pytał między innymi o to, kiedy wykonano remont, ile kosztowały prace, czy wykonawca udzielił gwarancji oraz czy gmina planuje działania naprawcze.

Z odpowiedzi przekazanej przez Urząd Miejski wynika, że remont ul. Kopernika zakończył się 5 kwietnia 2024 roku. Koszt zadania wyniósł 105 061,41 zł. Prace były dofinansowane ze środków Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.

Wykonawca udzielił 60-miesięcznej gwarancji. Obowiązuje ona od dnia podpisania protokołu odbioru końcowego do 6 kwietnia 2029 roku.

Gmina wyjaśnia jednak, że remont obejmował wykonanie nowej nakładki z betonu asfaltowego na istniejącej podbudowie drogi. Według urzędu przyjęte rozwiązanie miało wystarczyć do wydłużenia okresu użytkowania nawierzchni.

Problem pojawił się po powodzi z 2024 roku. Jak wskazuje urząd, po remoncie droga była użytkowana znacznie intensywniej, niż pierwotnie zakładano. Ulicą miały jeździć liczne pojazdy ciężarowe przewożące odpady, gruz i inne materiały związane z usuwaniem skutków powodzi.

Według gminy takie ponadnormatywne obciążenie mogło przyspieszyć ujawnienie się uszkodzeń nawierzchni.

15 kwietnia 2026 roku przeprowadzono przegląd gwarancyjny drogi z udziałem inspektora nadzoru inwestorskiego. W jego wyniku potwierdzono, że spękania mogły powstać wskutek intensywnej eksploatacji drogi. Gmina zaznacza, że gwarancja nie obejmuje takich uszkodzeń, ponieważ remont dotyczył nawierzchni położonej na istniejącej podbudowie.

W zaleceniach z przeglądu wskazano konieczność wymiany podbudowy w miejscach występowania pęknięć. Sprawa nadal jest w toku.

Pytania pozostają

Odpowiedź gminy wyjaśnia część sprawy, ale jednocześnie rodzi kolejne pytania. Skoro droga była remontowana w 2024 roku, a już po dwóch latach wymaga interwencji, mieszkańcy mogą pytać, czy zakres prac był wystarczający.

Gmina wskazuje na wyjątkowe okoliczności po powodzi. To ważny argument, bo wiele lokalnych dróg rzeczywiście zostało mocno obciążonych ruchem ciężkich pojazdów. Z drugiej strony pozostaje pytanie, czy przy planowaniu remontu ul. Kopernika prawidłowo oceniono stan podbudowy.

Najważniejsza informacja dla mieszkańców jest dziś taka: ulica ma uszkodzenia, gwarancja formalnie obowiązuje do 2029 roku, ale urząd wskazuje, że obecne spękania mogą nie być nią objęte. Konieczna może być wymiana podbudowy w miejscach pęknięć.

Na razie nie podano konkretnego terminu wykonania napraw.

Czytaj też: Gmina wybrała wykonawcę. Dawna sala sportowa ma zostać przebudowana na nową siedzibę OPS

Zobacz też: Majątek naszych radnych za 2025 rok

Zobacz również: Ogłoszono przetarg na odbudowę mostu św. Wojciecha w Głuchołazach

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube

Głuchołazy ulica Parkowa
Głuchołazy ulica Parkowa
Głuchołazy w 1946 roku. „Dziś ciche miasteczko” tak pisała o mieście powojenna prasa
JW

W maju 1946 roku „Dziennik Zachodni” opublikował tekst o Głuchołazach. Miasto opisano jako dawne, znane zdrojowisko, które po wojnie zachowało swoje położenie, klimat i zabudowę, ale straciło dawny ruch. Autor pisał wprost: Głuchołazy były piękne, lecz ciche i zapomniane. Głuchołazy, maj 1946 roku. Polska dopiero podnosi się po wojnie. W gazetach dominują informacje o odbudowie kraju, zmianach politycznych i życiu na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W jednym z numerów „Dziennika Zachodniego” pojawia się jednak tekst poświęcony Głuchołazom.

Artykuł nosił tytuł „Głuchołazy, dziś ciche miasteczko”. Już sam tytuł pokazuje, w jakim nastroju autor patrzył na miasto. Nie pisał o zniszczeniach, ruinach czy biedzie. Pisał o miejscu, które nadal miało ogromny potencjał, ale brakowało w nim ludzi i dawnego życia.

Według gazety Głuchołazy leżały „u podnoża północnych stoków sudeckich gór”, nad nurtem Białej. Autor przypominał, że przed wojną było to znane i chętnie odwiedzane zdrojowisko. Po wojnie określił je jednak jako „zapomnianą i cichą mieścinę”.

Najciekawsze jest to, że w opisie z 1946 roku podkreślono, iż miasto nie zostało poważnie zmienione przez wojnę. Nadal miało piękne położenie, lecznicze powietrze, sanatoria, wille, park i otaczającą je zieleń. Problem był inny. Brakowało ludzi, którzy mogliby na nowo tchnąć życie w ten zakątek.

Autor pisał, że położenie zdroju było „śliczne”. Wymieniał kościelne wieże, fabryczne kominy, kompleksy sanatoriów, domy i wille ukryte w zieleni ogrodów. Miasto właściwe położone było na wysokości około 300 metrów nad poziomem morza, natomiast część zdrojowa, z sanatoriami, basenem i parkiem miejskim, znajdowała się na zboczach Góry Drzewnej.

Osobne miejsce w tekście zajmował klimat. To właśnie on miał być największym atutem Głuchołaz. Gazeta podawała, że przed wojną przyciągał on około 10 tysięcy kuracjuszy rocznie. Zwracano uwagę na łagodne zimy, brak dokuczliwych upałów latem oraz jesień i wiosnę bez mgieł. W artykule podkreślano również znaczenie lasów, czystego powietrza i położenia sprzyjającego leczeniu chorób płuc.

W tekście pojawia się też obraz Głuchołaz jako miejscowości wypoczynkowej. Miały być dobrym miejscem nie tylko dla osób chorych, ale także dla ludzi przemęczonych, wyczerpanych i potrzebujących spokoju. To ważny fragment, bo pokazuje, że już wtedy widziano w Głuchołazach nie tylko zwykłe miasto, ale także miejsce leczenia, odpoczynku i regeneracji.

Artykuł z 1946 roku jest dziś ciekawym świadectwem czasu. Pokazuje Głuchołazy w momencie przejściowym. Z jednej strony było to miasto o dużym potencjale: uzdrowiskowym, turystycznym i gospodarczym. Z drugiej strony było to miejsce, które dopiero czekało na nowych mieszkańców, kuracjuszy i odbudowę dawnego znaczenia.

Ten dawny opis czyta się dziś szczególnie mocno. Wiele z wymienionych wtedy atutów Głuchołaz nadal pozostaje aktualnych: położenie u podnóża Gór Opawskich, bliskość lasów, Góra Parkowa, Park Zdrojowy, Biała Głuchołaska i tradycje wypoczynkowe.

Zmieniły się czasy, zmieniło się miasto, ale pytanie postawione pośrednio w 1946 roku brzmi aktualnie również dzisiaj: czy Głuchołazy potrafią w pełni wykorzystać swoje naturalne i historyczne walory?

Powojenny tekst z „Dziennika Zachodniego” przypomina, że potencjał Głuchołaz nie jest nowym tematem. Już 80 lat temu pisano o mieście jako o miejscu pięknym, zdrowym i wyjątkowo położonym. Wtedy brakowało ludzi, którzy przywróciliby mu dawny ruch. Dziś pozostaje pytanie, jak najlepiej wykorzystać to dziedzictwo dla przyszłości miasta i całej gminy. (foto: Biblioteka Śląska)

Czytaj też: Piękna Madonna z Biskupowa

Zobacz też: Pociągiem na „Dziki Zachód”: Jak powstała polska administracja w Głuchołazach

Zobacz również: Kupcy z Ziegenhals – między tradycją a nowoczesnym handlem

Nasza strona: glucholazy.eu

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube 

Głuchołazy kościółek świętej Anny
Głuchołazy kościółek świętej Anny
Kaplica św. Anny na Wiszących Skałach
JW

Wędrując leśnymi ścieżkami Przedniej Kopy, nie sposób pominąć jednego z najbardziej malowniczych zakątków Głuchołaz. Tuż nad urwiskiem, zwanym Wiszącymi Skałami, dumnie prezentuje się kaplica św. Anny – zabytek, który od ponad stu lat wpisuje się w duchowy i turystyczny krajobraz naszego miasta.

Historia i fundator

Kaplica św. Anny została wzniesiona w 1908 roku. Jej powstanie było elementem szerzej zakrojonych działań mających na celu podniesienie atrakcyjności turystycznej Głuchołaz w czasach największej prosperity tutejszego uzdrowiska. Dzięki budowie kaplicy, Przednia Kopa (Góra Parkowa) stała się obok wieży widokowej i schroniska niezwykle ciekawym miejscem pątniczym.

Fundatorem tej wyjątkowej budowli był Johann Hoy z Głuchołaz. Była to postać niezwykle zasłużona dla miasta – Hoy był budowniczym m.in. szpitala św. Józefa, który do dziś służy mieszkańcom w centrum Głuchołaz.

Architektura i wnętrze

Obiekt reprezentuje styl neogotycki. Jest to budowla kamienna, ozdobiona subtelnymi ceglanymi detalami, takimi jak gzymsy i obramienia okienne. Nad portalem wejściowym góruje charakterystyczna wieżyczka zwieńczona ostrosłupowym daszkiem.

Wnętrze kaplicy skrywa cenny element artystyczny:

  • W ołtarzu głównym znajduje się rzeźba św. Anny wykonana z białego marmuru sławniowickiego.

  • Dzieło to wyszło spod dłuta nieznanego dziś artysty.

Wiszące Skały i miejskie legendy

Lokalizacja kaplicy nie jest przypadkowa. Stoi ona na tzw. Wiszących Skałach – urwisku o wysokości do 10 metrów, które jest pozostałością po dawnym kamieniołomie. Z miejscem tym wiążą się również lokalne podania. Według ustnych przekazów, w wieżyczce kaplicy przed II wojną światową miał znajdować się dzwon przeniesiony z głuchołaskiego ratusza.

Jak trafić do kaplicy?

Dojście do kaplicy św. Anny to idealny pomysł na spacer. Prowadzą do niej leśne ścieżki zaczynające się w okolicach dzielnicy uzdrowiskowej oraz nadrzecznej promenady u stóp Góry Parkowej. Trasa ta łączy walory rekreacyjne z możliwością obcowania z bogatą historią Głuchołaz.

Czytaj też: Piękna Madonna z Biskupowa

Zobacz też: Pociągiem na „Dziki Zachód”: Jak powstała polska administracja w Głuchołazach

Zobacz również: Kupcy z Ziegenhals – między tradycją a nowoczesnym handlem

Nasza strona: glucholazy.eu

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube 

 

 

 

 

 

Głuchołazy rynek
Głuchołazy rynek
Pociągiem na „Dziki Zachód”: Jak powstała polska administracja w Głuchołazach
JW

Maj 1945 roku. Podczas gdy Europa świętowała koniec najkrwawszej z wojen, w Katowicach zapadały decyzje, które na zawsze miały zmienić oblicze naszego miasta. To właśnie wtedy Szymon Koszyk, doświadczony działacz narodowy i powstaniec śląski, otrzymał misję, która dziś brzmi jak scenariusz filmu przygodowego.

Dekret i bilet w jedną stronę

Wszystko zaczęło się 2 maja 1945 roku. To właśnie tego dnia Śląski Urząd Wojewódzki wydał dekret powołujący Szymona Koszyka na stanowisko pierwszego burmistrza Głuchołaz w powiecie nyskim. Już następnego dnia Koszyk, wraz z naprędce sformowaną ekipą pracowników magistrackich, wsiadł do pociągu jadącego w nieznane.

Wówczas nikt nie mówił o „Ziemiach Odzyskanych” w sposób uroczysty – w pociągowych rozmowach królowało określenie „dziki Zachód”. Panował tam chaos, niepewność i... realne niebezpieczeństwo.

Ostrzał pod Koźlem i biwak na trawniku

Podróż do Głuchołaz wcale nie była prosta. Administracja nie wjechała do miasta „na białym koniu”. Na zachód od Koźla pociąg z polską ekipą został ostrzelany przez grasujące w lasach bandy SS.

Urzędnicy zostali zmuszeni do zmiany planów i wycofania się do Opola, gdzie przez trzy dni czekali na transport autobusowy. Co ciekawe, pierwszy burmistrz wraz ze swoim zespołem koczował w tym czasie... na trawnikach pod Dyrekcją Pocztową.

Szokujący kontrast: Nysa i Głuchołazy

Kiedy w końcu udało się ruszyć w dalszą drogę, widoki za oknem były przerażające. Droga prowadziła przez pusty Niemodlin i kompletnie spaloną Nysę, mijając zaminowane pola i porzucone trupy żołnierzy.

Tym większym zaskoczeniem dla przybyszów był widok samych Głuchołaz:

  •  Miasto ocalało: W przeciwieństwie do sąsiedniej Nysy, Głuchołazy były niemal niezniszczone

  •  Tłumy na ulicach: W mieście przebywało wówczas około 12 000 mieszkańców (choć nie wszyscy byli stałymi rezydentami)

  •  Rosyjskie rządy: Na miejscu działała już komenda wojsk radzieckich, która zdążyła powołać tymczasowy magistrat złożony z dawnych urzędników niemieckich.

     

Trudne początki: Praca za „dziękuję”

Szymon Koszyk wykazał się dużą pragmatyką. Zamiast usuwać wszystkich dotychczasowych pracowników, przyjął niemieckich urzędników do pomocy w nowo tworzonym Zarządzie Miejskim. Problemy były jednak prozaiczne – brakowało jedzenia. Aby wyżywić kadrę i napływających rzemieślników, burmistrz musiał organizować specjalne kuchnie, a konie nienadające się do pracy przeznaczano na rzeź.

„Był to okres »bezgotówkowy«, bo pobory otrzymaliśmy dopiero po pięciu miesiącach! Łatwo nam nie było, ale dawaliśmy sobie radę” – wspominał po latach Koszyk

Tak narodziły się polskie Głuchołazy – miasto, które zamiast gruzów, przywitało pionierów tętniącymi życiem ulicami, ale też pustą kasą i niebezpieczeństwem czyhającym w okolicznych lasach.


Źródła: „Słowo na Śląsku”, nr 38, wrzesień 1954 r.

Czytaj też: Piękna Madonna z Biskupowa

Zobacz też: Odsłonięcie pamiątkowej tablicy w Starym Lesie

Zobacz również: A Bolkowice są w Jarnołtówku

Nasza strona: glucholazy.eu

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube 

Głuchołazy kolej
Głuchołazy kolej
Konwencja z 1948 roku: dokument, który na 77 lat wyłączył Głuchołazy z dostępu do kolei
JW

12 listopada 1948 roku w Warszawie podpisano polsko‑czechosłowacką umowę międzynarodową, która do dziś – mimo zmieniającej się rzeczywistości geopolitycznej – wywiera wpływ na codzienność mieszkańców Głuchołaz.

Mowa o Konwencji o uprzywilejowanym tranzycie kolejowym z Czechosłowacji do Czechosłowacji przez terytorium Polski.

Dokument ten, choć techniczny i pozornie nieistotny, przez lata miał realny wpływ na rozwój lub… brak rozwoju komunikacji kolejowej w południowo-zachodnim fragmencie Opolszczyzny.

📜 Co to była za konwencja?

Konwencja została zawarta między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Czechosłowacką i ratyfikowana w 1950 roku (Dz.U. 1950 nr 15 poz. 134). Jej celem było zapewnienie swobodnego przejazdu pociągów z Czechosłowacji do Czechosłowacji przez stację Głuchołazy – a więc przez terytorium Polski – na odcinku Pokrzywna–Głuchołazy–Mikulovice.

🚆 Tranzyt „z Czech do Czech przez Polskę”

W praktyce chodziło o to, by pociągi mogły przejeżdżać przez polski odcinek bez przeszkód, nie zatrzymując się, nie wsiadając ani nie wysiadając, nie rozładowując towarów, nie podlegając normalnym procedurom. Taki ruch nazwano „tranzytem uprzywilejowanym”.

Konwencja przewidywała, że:

  • na trasie nie wolno prowadzić ruchu pasażerskiego dla mieszkańców Polski,

  • pociągi nie mogły się zatrzymywać poza powodami technicznymi lub służbowymi,

  • bagaże, przesyłki i poczta były wyłączone z polskich procedur celnych,

  • cała infrastruktura techniczna, tabor i personel obsługujący musiały pochodzić z Czechosłowacji,

  • polska strona zapewniała jedynie utrzymanie torów oraz porządek i bezpieczeństwo.

🚫 Czego zakazywała konwencja?

  • Zabronione było wsiadanie i wysiadanie z pociągów na terenie Polski.

  • Zabronione było wydawanie lub przyjmowanie jakichkolwiek przedmiotów z pociągów.

  • W przypadku zatrzymania pociągu, jego pasażerowie mieli pozostawać pod ścisłym nadzorem polskich służb.

  • Konwencja wprowadzała specjalne przepisy celne, sanitarne i paszportowe – inne niż obowiązujące na terenie Polski dla zwykłych podróżnych.

🔐 Konwencja wyłączała Głuchołazy z życia kolejowego

Skutki były bardzo konkretne: pociągi międzynarodowe przejeżdżały przez Głuchołazy, ale mieszkańcy nie mogli z nich korzystać. Nie można było wsiąść ani wysiąść, mimo że linia przebiegała przez samo centrum miasta.

To rodziło niezrozumienie i frustrację – szczególnie w ostatnich dekadach, gdy z jednej strony mówiono o współpracy transgranicznej, a z drugiej – Głuchołazy wciąż pozostawały tylko „punktem przelotowym” dla obcych pociągów.

🧭 Jak długo obowiązywała?

Choć dokument podpisano w 1948 roku, i choć Czechosłowacja już nie istnieje – konwencja nigdy nie została anulowana ani zmieniona… aż do 2025 roku.

Dopiero w maju 2025 r. Prezydent RP wypowiedział Konwencję, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych przesłało odpowiednią notę stronie czeskiej w lipcu. W świetle prawa międzynarodowego, Konwencja wygaśnie 22 stycznia 2026 r.

Do tego czasu – formalnie – nadal obowiązuje.

🧾 Czy jest jeszcze ważna?

Tak – na stronie Sejmu RP oraz w bazie aktów prawnych ISAP dokument nadal widnieje jako „obowiązujący”. To standardowa sytuacja – oficjalne wypowiedzenie umowy nie od razu prowadzi do jej usunięcia z systemów prawa krajowego.

Dlatego w sensie formalnym konwencja wciąż funkcjonuje, ale od 2026 roku przestanie obowiązywać.

🌍 Co przyniesie zniesienie konwencji?

  • Umożliwi otwarcie przystanku kolejowego w centrum Głuchołaz dla pociągów międzynarodowych.

  • Pozwoli na rozwój połączeń transgranicznych (np. Głuchołazy–Jesenik–Ostrawa).

  • Przywróci normalność: mieszkańcy zyskają dostęp do przejeżdżających pociągów, tak jak w innych miejscowościach przygranicznych.

  • Otworzy drogę do integracji z czeskim i polskim systemem kolejowym bez sztucznych ograniczeń z połowy XX wieku.


🧩 Ciekawostka: „z Czechosłowacji do Czechosłowacji przez Polskę”

Choć dzisiaj może to brzmieć absurdalnie, taki był tytuł konwencji. Jej treść była dokładnie dostosowana do realiów zimnej wojny: pełnej kontroli, izolacji i podejrzliwości. Polska była tylko „korytarzem”, przez który coś mogło przejechać – ale nie dotknąć, nie otworzyć, nie zatrzymać się.

Ta historia – choć techniczna i formalna – pokazuje, jak dokument sprzed ponad 70 lat może realnie wpływać na życie współczesnych mieszkańców Głuchołaz.

Czytaj też: Most tymczasowy w Markowicach otwarty

Zobacz też: Medal „Za zasługi dla Gminy Głuchołazy” dla Piotra Łojko

Zobacz również: Głuchołazy tracą mieszkańców. W ciągu trzech dekad ubyło ponad 5 tysięcy osób

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube

Głuchołazy
Głuchołazy
Co zobaczyć w Głuchołazach w jeden dzień?
JW

Głuchołazy to miasto, które potrafi zaskoczyć nawet podczas krótkiej wizyty. Malowniczo położone u stóp Gór Opawskich, łączy w sobie klimat byłego uzdrowiska, bogatą historię i bliskość natury. Jeśli ktoś ma tylko jeden dzień na zwiedzanie, warto zaplanować trasę tak, by zobaczyć najciekawsze miejsca.

Rynek i zabytki centrum
Spacer najlepiej zacząć od rynku. To serce miasta, otoczone zabytkowymi kamienicami. Tu widać najlepiej, jak historia łączy się z codziennym życiem mieszkańców. Warto zajrzeć też do pobliskiego kościoła św. Wawrzyńca – największej świątyni w Głuchołazach.

Park Zdrojowy i aleja spacerowa
Następnym punktem powinna być dzielnica zdrojowa. Park Zdrojowy zachwyca ciszą, zielenią i urokliwymi alejkami. Można tu odpocząć przy tężni solankowej albo zajrzeć do Muszli Leśnej, gdzie latem odbywają się koncerty. Z parku prowadzą szlaki w Góry Opawskie – wystarczy krótki spacer, by znaleźć się bliżej natury.

Śladami historii i kultury
Miłośnicy historii mogą odwiedzić fragment dawnych murów obronnych z Basztą Bramy Górnej. To jeden z nielicznych zachowanych elementów średniowiecznych fortyfikacji. Warto też zwrócić uwagę na kapliczki i krzyże rozsiane w różnych częściach miasta – świadectwo wielowiekowej tradycji religijnej i kulturowej regionu.

Góry Opawskie na wyciągnięcie ręki
Jeśli starczy czasu, można wybrać się na krótki wypad w góry. Najpopularniejszy jest szlak na Biskupią Kopę – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich. Nawet jeśli nie uda się wejść na sam szczyt, sama droga prowadzi przez malownicze lasy i daje możliwość zobaczenia panoramy okolicy.

Na zakończenie – chwila przy kawie
Po całym dniu dobrze zatrzymać się w jednej z lokalnych kawiarni albo restauracji. To okazja, by spróbować regionalnych dań i spokojnie podsumować wrażenia.

Jeden dzień w Głuchołazach wystarczy, by poczuć klimat tego miejsca. To miasto, które łączy historię, kulturę i przyrodę – i sprawia, że chce się tu wracać.

Czytaj też: Głuchołazy.eu - 10 atrakcji Głuchołaz, które musisz zobaczyć!

Zobacz też: Głuchołazy - pamięć o uzdrowiskowej przeszłości

Zobacz również: Zapomniana perełka europejskich basenów

Nasza strona: glucholazy.eu

Głuchołazy - portal miasta i gminy. Wiadomości i komentarze.

FB strona 

FB grupa Głuchołazy

Głuchołazy na YouTube

Głuchołazy, jakich już nie ma
JW

Dawnych wspomnień czar i zdjęć z przeszłości ciąg dalszy.
Więc dzisiaj rzymskokatolicki kościół gimnazjalny św. Franciszka z Asyżu (dawniej ewangelicki). Zaprojektowany przez architekta Hartmanna, został wzniesiony w latach 1865-1866. Ma neogotycką formę, z ośmioboczną wieżą, która została zakończona iglicowym hełmem.
Możemy porównać i zobaczyć jak zmieniło się nasze miasto. Zdjęcie wykonano przed drugą wojną światową. Został opublikowane przez Bibliotekę Śląską.

Czytaj więcej